Odbiory osobiste w 5 miastach – Łódź, Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań!

Wodór od lat uznawany jest za paliwo przyszłości, jednak jego produkcja bywa bardzo kosztowna i emisyjna. Na tym tle coraz większe zainteresowanie budzi biały wodór — czyli wodór występujący naturalnie w skorupie ziemskiej, w formie gazowej, uwięziony między skałami. Ostatnio odkryte olbrzymie złoże białego wodoru we Francji przybliża nas do kolejnej energetycznej rewolucji!

Czym jest biały wodór?

Biały wodór to czysty, molekularny wodór (H₂), uwięziony w naturalnych zbiornikach podziemnych. Występuje tam w formie gazowej, często pod wysokim ciśnieniem. W przeciwieństwie do wodoru „szarego” czy „niebieskiego”, wydobycie białego wodoru nie wymaga spalania paliw kopalnych ani skomplikowanych procesów chemicznych, co czyni go wyjątkowo niskoemisyjnym źródłem energii.

Rekordowe złoże białego wodoru we Francji

We wschodniej Francji, w rejonie Lotaryngii, geolodzy natrafili na jedno z największych jak dotąd znanych złóż, którego zasoby mogą sięgać nawet 250 milionów ton wodoru. Taka ilość odpowiada energetycznie około jednej piątej światowego rocznego zużycia paliw płynnych. Mogłaby umożliwić miliardowi samochodów przejechanie 13 000 km! To odkrycie wywołało duże poruszenie, bo wskazuje, że w Europie również mogą być dostępne naturalne źródła tego czystego paliwa.

Biały wodór – światowy wyścig

Największe koncerny wydobywcze na świecie w ostatnich latach opanowała “wodorowa gorączka” – trwają intensywne poszukiwania jego złóż w różnych częściach globu. Równolegle prowadzone są prace nad technologią wydobycia. Nie istnieje jeszcze żadna duża komercyjna kopalnia białego wodoru na świecie. Jego wydobycie nie powinno jednak budzić większych trudności.

Wydobycie białego wodoru przypomina bowiem technicznie eksploatację gazu ziemnego. Na początku wierci się odwiert do złoża gazu, następnie gaz wydobywa się na  powierzchnię pod własnym ciśnieniem lub przy użyciu pomp. Nie ma potrzeby stosowania procesów chemicznych ani podgrzewania.

Problemem może być jedynie infrastruktura transportowa oraz zużycie energii przy przetłaczaniu gazu na powierzchnię. Jeśli energia używana do zasilania urządzeń (pomp, instalacji przesyłowych) pochodzi z OZE lub niskoemisyjnych źródeł, to cały proces może być niemal bezemisyjny. Emisje mogą się pojawić przy transporcie wodoru (jeśli nie jest to infrastruktura zeroemisyjna) lub w przypadku niekontrolowanych wycieków, choć wodór nie jest gazem cieplarnianym.

Biały wodór – zastosowanie

Po wydobyciu biały wodór może być wykorzystywany podobnie jak wodór wytwarzany przemysłowo — w energetyce, transporcie, przemyśle chemicznym czy do magazynowania energii z odnawialnych źródeł. Co ważne, przy jego spalaniu powstaje wyłącznie para wodna.

Biały wodór – gdzie trwają poszukiwania?

Intensywna eksploracja złóż białego wodoru trwa praktycznie na całym świecie.  Jedyne niewielkie działające złoże znajduje się w Mali, gdzie od ponad dekady wodór wykorzystywany jest lokalnie do produkcji energii elektrycznej. Poszukiwania prowadzone są w USA, Kanadzie, Australii oraz w kilku krajach europejskich, w tym we Francji. W Europie naturalny wodór lokalizowany jest również w Alpach, Pirenejach i na Bałkanach. W Polsce potencjalnych złóż spodziewać się można na Dolnym Śląsku. Choć odwiertów jeszcze nie wykonano, geologiczny potencjał tego obszaru oceniany jest jako obiecujący.

Biały wodór – kiedy możemy się spodziewać pierwszej komercyjnej kopalni?

Według prognoz firm takich jak HyTerra, Natural Hydrogen Energy czy australijskiego Gold Hydrogen, pierwsze komercyjne wydobycie na większą skalę może ruszyć w latach 2027–2030. Najbardziej zaawansowane są obecnie projekty w USA, Australii i Francji. W Lotaryngii mówi się o rozpoczęciu próbnych odwiertów w ciągu 2–3 lat. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, realnie pierwsze komercyjne wydobycie mogłoby ruszyć zatem pod koniec tej dekady.

Europa stawia na produkcję baterii elektrycznych

Samochody elektryczne to przyszłość transportu. W ogólnym rozrachunku są już w tej chwili bardziej ekologiczną opcją niż samochody napędzane benzyną czy ropą. Tym niemniej nie są jeszcze aż tak ekologiczne, jak się wydaje. Jest z nimi szereg problemów, jeżeli weźmiemy pod uwagę cały cykl życia takiego samochodu.

Po pierwsze energia w naszym kraju jest póki co wytwarzana głównie z węgla kamiennego i brunatnego – więc elektryki w zasadzie “jeżdżą na węgiel”. Co innego w Norwegii gdzie cała energia produkowana jest ze źródeł odnawialnych, głównie elektrowni wodnych. W Polsce sytuacja też ma się zmienić, ale potrwa to jeszcze kilkanaście lat. Tym niemniej elektryki już teraz pozwalają nam oddychać czystszym powietrzem w miastach i nie wdychać zanieczyszczeń z rur wydechowych.

Innym zarzutem wobec elektryków jest temat baterii. Akumulator jest zdecydowanie najdroższym elementem samochodu elektrycznego. Jego produkcja jest kosztowna środowiskowo. Wymaga on użycia rzadkich pierwiastków, wydobywanych głównie w Chinach, w kopalniach odkrywkowych. Problemem jest też recykling baterii.

Europa postanowiła uniezależnić się od Chin i stawia na własną produkcję akumulatorów. Dzięki temu ograniczymy emisje CO2 związane z transportem podzespołów samochodów z Chin, samo wytwarzanie będzie też oparte na czystszej energii i bardziej wydajne. Całkowite emisje CO2 związane z produkcją akumulatorów powinny spaść, nawet o 60%! Według szacunków organizacji pozarządowej Transport & Environment, możemy tym sposobem oszczędzić nawet 133 megaton CO2 rocznie, co równa się rocznym emisjom Czech.

Jeśli chodzi o temat dostępu do rzadkich pierwiastków niezbędnych do produkcji akumulatorów, a które jak wspominaliśmy znajdują się głównie w Chinach, odpowiedzią może być recykling baterii. Szacuje się, że umożliwi on pozyskanie między 8 a 27 proc. minerałów niezbędnych do wytwarzania ogniw.

Rząd wprowadza dotacje na przydomowe wiatraki

Rząd rozpoczął warty 400 milionów złotych program wsparcia budowy małych elektrowni wiatrowych. W ramach niego możemy wystąpić o dofinansowanie w wysokości 30 tys. PLN na budowę „przydomowego” wiatraka do wysokości 10 metrów.

Zdaniem analityków program jest zupełnie nietrafiony. Taka instalacja jest bowiem kilkukrotnie droższa od paneli fotowoltaicznych, a produkuje tylko trochę więcej prądu w przeliczeniu na jednostkę mocy. Przydomowe wiatraki nie są zbyt efektywne, bo wiatr na wysokości 10 metrów jest dużo słabszy niż na wysokości 150-200 metrów, na której działają standardowe farmy wiatrowe. Program wydaje się być sensowny jedynie dla osób posiadających dom czy gospodarstwo w górach bądź nad morzem. Zdaniem analityków korzystniej byłoby część finansowania programu przeznaczyć na inne inwestycje w energetyce, takie jak większe dotacje do termomodernizacji budynków czy standardowych paneli fotowoltaicznych.

Do 2050 r. energia elektryczna w Polsce ma być wytwarzana w zasadzie wyłącznie z elektrowni jądrowych, wiatrowych i słonecznych, które mają zastąpić elektrownie węglowe. Plany budowy elektrowni jądrowej w Polsce ciągną się od lat 1982 roku kiedy to rozpoczęto budowę w Żarnowcu. Po paru latach została ona wstrzymana, a następnie przez dziesięciolecia toczyły się kolejne dyskusje odnośnie lokalizacji elektrowni, a analizy pochłonęły setki milionów złotych. Wreszcie w 2021 roku wybrano ostateczną, jak się wydawało, lokalizację, czyli nadmorskie Lubiatowo.

W ostatnich dniach dyskusja rozpoczęła się jednak ponownie, po tym jak kilka organizacji środowiskowych, w tym Stowarzyszenie Bałtyckie SOS, zawnioskowało o ponowne rozpatrzenie decyzji środowiskowej. Również nowo wybrana wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz publicznie ogłosiła, że być może Lubiatowo nie będzie ostateczną lokalizacją. Wydaje się, że do gry doszły znowu przepychanki między gminami, żądnymi zysków z tej wielkiej inwestycji.

Tymczasem czasu jest już bardzo mało. Najszybciej elektrownia jest w stanie powstać w 2033 roku. Jakiekolwiek opóźnienie może sprawić, że zakładanego celu klimatycznego nie uda się osiągnąć.

Gdy wstawiamy pranie w tzw. “szczycie”, czyli najczęściej między 18 a 21, w naszej niewydolnej sieci energetycznej w Polsce pracują głównie elektrownie węglowe, a czasem muszą być uruchamiane dodatkowe rezerwowe, wysokoemisyjne bloki. Gdybyśmy włączali AGD, klimatyzatory czy ogrzewanie w czasie “zielonych godzin” (gdy jest wiatr lub słońce), to każdy dom mógłby wytworzyć nawet 0,5 tony CO2 rocznie mniej. Odciążyłoby to naszą sieć energetyczną i zmniejszyło potrzeby inwestycji w kolejne elektrownie na paliwa kopalne. Dodatkowo, w środku dnia w bardzo słonecznie dni zdarza się, że elektrownie słoneczne są czasowo wyłączane ze względu na nadprodukcję prądu. To kolejna nieefektywność, której można zapobiec, zmieniając godziny zużycia prądu w gospodarstwach domowych.

W serwisie ZieloneGodziny.pl publikujemy prognozy najbardziej ekologicznych godzin konsumpcji prądu na trzy dni do przodu – mówi Piotr Krupa-Lubański z Fundacji Demokracji Bezpośrednie. −  Dzięki temu każdy może zadbać o to, aby jego pranie, zmywanie, gotowanie czy ładowanie roweru lub samochodu było naprawdę ekologiczne. Jeżeli akcja się rozkręci, każdego dnia moglibyśmy zaoszczędzić atmosferze kilkaset wagonów węgla.

Źródła produkcji prądu w Polsce w poszczególnych godzinach

Źródło: ZieloneGodziny.pl

Ostatni dzwonek by zatrzymać katastrofę klimatyczną

Raport IPCC z 21 marca alarmuje – ocieplenie klimatu zaostrza się, a ludzkość nie jest już w stanie uniknąć jego dotkliwych skutków w najbliższych dziesięcioleciach, takich jak susze, powodzie, pożary.
Jeśli nie przeprowadzimy ambitnych i nagłych pro-ekologicznych zmian w gospodarce światowej, w miarę bezpieczna granica wzrostu temperatury, czyli 1,5 ̊C, może być przekroczona nawet krótko po 2030 roku. Do końca wieku temperatura może się podnieść aż o 3-4 ̊C, co doprowadzi do katastrofy i niespotykanej dotąd fali migracji.
Przegraliśmy bitwę o klimat – ale jeszcze nie wojnę. Możemy wciąż znacząco zmniejszyć skalę ocieplenia i bolesność jego skutków. Zdaniem twórców raportu każde działanie jest warte podjęcia, bo ograniczenie ocieplenia nawet o 0,1 ̊C przyniesie odczuwalną różnicę w postaci łagodniejszego przebiegu kryzysu klimatycznego.
Raport wskazuje, że należy skupić się na odejściu od węgla, rozwoju odnawialnej energii, zmianie stylu życia i zachowań konsumenckich. Każde takie działanie zmniejszy ocieplenie klimatu.

Walka z wiatrakami

Sejm zmienił przepisy regulujące budowę elektrowni wiatrowych w Polsce. Dotychczasowe zasady, wprowadzone w 2016 roku, zakazywały wznoszenia wiatraków w odległości mniejszej niż 10 wysokości wiatraka od najbliższych domów. Standardowo wiatrak ma ok. 150-180 metrów, a więc odstęp od zabudowań musiał wynosić 1,5-1,8 km. 

Przez to wiatraki można było stawiać tylko na obszarze 0,28% naszego kraju. Po licznych presjach, PiS planował złagodzenie przepisów – minimalna odległość od zabudowań miała wynosić 500 m. Dzięki tej zmianie, obszar kraju, gdzie mogłyby powstawać wiatraki zwiększyłby się do 7%! W ostatniej chwili odstęp zwiększono do 700 m. Niby to tylko 200 metrów różnicy, ale według szacunków specjalistów, ta zmiana zmniejsza możliwości rozwoju energetyki wiatrowej aż o 70%! 

Energia wiatrowa to tania i ekologiczna energia, wymaga tylko wzmocnienia sieci przesyłowych. Żadne badania nie wykazały negatywnego wpływu wiatraków na zdrowie ludzi, wiatraki nie zabijają też więcej lecących ptaków niż domowe szyby czy jeżdżące samochody. 

Szacowanie ile produktu potrzebujemy

Jedna łyżeczka to około 5g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

Jedna łyżka to około 15g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

Jedna szklanka to około 250g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.