Ci giganci polskiego rynku przesyłek przekonywali nas w reklamach, że sadzą drzewa czy dostarczają przesyłki zero-emisyjnie. Zdaniem UOKiK był to greenwashing czyli tzw. “eko ściemy”. Firmom grożą teraz potężne kary finansowe – do 10% rocznych obrotów!
Allegro – “Sadzimy jedno drzewo za dziesięć paczek”
Spółka deklarowała, że za każde 10 przesyłek w Allegro One zostanie posadzone drzewo w imieniu klienta. Jednak rzeczywistość wyglądała inaczej. Od 2024 roku Allegro zmieniło bowiem zasady akcji, wprowadzając do niej dodatkowy warunek – aby spółka zasadziła drzewo, użytkownik miał w ciągu 30 dni wpisać w Internecie dedykację. Zmiana została bardzo słabo zakomunikowana (tylko w jedynm mailu) przez co zdecydowana większość użytkowników nie miała pojęcia o tym obowiązku. Co więcej, możliwość składania dedykacji przez długi czas w ogóle nie działała. Oprócz tego, Allegro uwzględniało w kalkulacjach drzewa zasadzone przez spółkę wiele miesięcy wcześniej. Oznacza to, że decyzje konsumentów dotyczące wyboru metody dostawy Allegro nie wpływały na rzeczywiste nasadzenia prowadzone przez spółkę.
DHL “na ratunek pszczołom”
UOKiK zakwestionował kampanię DHL, która namawiała klientów do korzystania z jej punktów odbioru paczek, aby “znacząco ograniczyć” ślad węglowy dostaw. Jak stwierdził UOKiK, flota DHL wbrew zapewnieniom spółki, w dużym stopniu składała się z pojazdów wysokoemisyjnych. Dodatkowo, zastosowane przez DHL wyliczenia nie uwzględniały tego, że konsument do paczkomatu musi jakoś dojechać – i rzadko dociera do niego pieszo, szczególnie poza miastami.
Oprócz tego UOKiK skrytykował akcje przeprowadzane przez spółkę takie jak sadzenie drzew, sprzątanie rzek czy akcja “na ratunek pszczołom”. Wbrew wydźwiękowi marketingowemu, miały one charakter lokalny i incydentalny. Przykładowo akcja “na ratunek pszczołom” sprowadziła się do zamontowania 5 (słownie: pięciu) uli na dachu siedziby firmy.

DPD – “doręczamy paczki neutralnie dla środowiska”
Spółka otrzymała podobne zarzuty jak konkurencyjny DHL. “Zielona flota samochodowa” firmy okazała się w większości złożona z aut spalinowych. Co więcej, w warunkach polskiego mixu energetycznego opartego na węglu, nawet zastosowanie pojazdów elektrycznych oznacza emisje dwutlenku węgla. “Dostarczamy paczki neutralnie dla środowiska”, “przesyłki przyjazne dla środowiska” – te hasła UOKiK uznał za greenwashing.
InPost – “Jeden paczkomat dziennie redukuje tyle CO₂, co 9 drzew w ciągu roku”
To hasło reklamowe brzmi bardzo efektownie – zdaniem UOKiK-u oparte jest na szeregu uproszczeń i wprowadza w błąd. Paczkomaty nie mają liści i nie prowadzą fotosyntezy jak drzewa. Ich pozytywny wpływ może wynikać jedynie z tego, że klienci docierają do nich pieszo, a kurierzy rozwożą paczki zeroemisyjną flotą. I jedno i drugie nie jest jednak prawdą. InPost nie przedstawił regulatorowi odpowiednich wyliczeń popierających swoje marketingowe hasła.

Greenwashing podkopuje zaufanie klientów
Jak bardzo trafnie zauważa UOKiK w swoim komunikacie, “długofalową konsekwencją greenwashingu jest zniechęcenie konsumentów do wyboru produktów i usług mających rzeczywiście neutralny bądź pozytywny wpływ na środowisko”. Gdy słyszymy, że co druga firma serwuje nam eko ściemę, przestajemy wierzyć w jakiekolwiek ekologiczne deklaracje. Mamy nadzieję, że chociaż nam – w Nagramach – wciąż ufacie.
Coca-Cola została zmuszona przez Komisję Europejską do poprawy oznaczenia na swoich butelkach. Powód? Okazało się, że zapis “butelka w 100% z recyklingu” był wprowadzającym w błąd kłamstwem. Problem w tym, że ta informacja dotyczyła wyłącznie samego korpusu butelki, a już zakrętki czy etykiety niekoniecznie były wykonane z recyklingu. Dodatkowo firma nie informowała jasno, że butelka z tworzywa sztucznego wciąż pozostaje sporym problemem ekologicznym nawet jeśli trafi do kosza do recyklingu.
Po interwencji Komisji Europejskiej, z butelek znikną hasła typu „100% z recyklingu” czy „eko butelka”, jeśli nie będzie można ich w pełni udowodnić. Nowe etykiety mają dokładnie informować, która część opakowania pochodzi z recyklingu i w jakim procencie. Coca-Cola zapowiedziała już dostosowanie oznaczeń na terenie całej Unii Europejskiej.
To ważny sygnał dla rynku i dla samych konsumentów. Coca-Cola od lat znajduje się w czołówce firm odpowiedzialnych za globalne zanieczyszczenie plastikiem. Jej produkty często zajmują pierwsze miejsca w rankingach marek, których opakowania najczęściej trafiają na plaże, do rzek i oceanów. Wizerunkowe kampanie promujące „ekologiczne” rozwiązania w sytuacji, gdy firma wciąż produkuje miliardy plastikowych butelek rocznie, od dawna budziły wątpliwości.
Decyzja Komisji Europejskiej może być początkiem bardziej zdecydowanej walki z greenwashingiem w branży spożywczej i napojów. Eksperci od lat alarmują, że wiele firm stosuje ekomarketingowe slogany, które nie mają pokrycia w faktach, a konsumenci nie mają szans na ich samodzielne zweryfikowanie. Teraz standardy oznaczeń mają się zmienić, a firmy będą musiały dokładnie udowadniać prawdziwość swoich deklaracji.
Ta sprawa pokazuje, jak ważne jest, by nie ufać bezkrytycznie reklamowym hasłom i wymagać od producentów pełnej transparentności. To także wyraźny sygnał dla innych marek, które korzystają z modnych ekologicznych haseł bez realnych działań. Rynek się zmienia, a konsumenci coraz częściej oczekują konkretów, a nie jedynie ładnych etykietek.
Ekogroszek to nazwa handlowa rodzaju węgla opałowego, stosowanego do ogrzewania w domowych piecach. Choć jego nazwa sugeruje przyjazność dla środowiska, jest to wprowadzająca w błąd tzw. “ekościema”. Tak naprawdę, jak dowiedli tego naukowcy z Politechniki Wrocławskiej, w wyniku spalania tego paliwa normy emisji pyłów w bezpośredniej okolicy domu mogą być przekroczone aż 40-krotnie.
O wycofanie tej mylącej nazwy od lat walczą różne organizacje, w tym Client Earth – Prawnicy dla klimatu. Po 3 latach batalii sądowej wreszcie odnotowano pierwszy sukces. Jeden z większych producentów ekogroszku, w drodze ugody, wycofał się ze stosowania tej nazwy. Od tej pory produkt będzie oznaczony jako “węgiel groszek”. Dodatkowo producent będzie musiał zadbać aby opakowanie produktu w żaden sposób, np. zielonym kolorem, nie sugerowało, że jest to produkt dobry bądź też nawet neutralny dla klimatu. Pozew przeciwko producentowi został wytoczony w 2021 r. po tym jak z badania opinii publicznej opublikowanego wynikało, że aż 43% użytkowników ekogroszku wierzyło, że kupują produkt “ekologiczny”. Tymczasem przyrostek “eko” w nazwie produktu miał zdaniem producenta oznaczać jego “ekonomiczność”, oszczędność.
Niestety znajdziemy jeszcze opał innych producentów opatrzony nazwą “ekogroszek”. Wciąż nie ma w Polsce całkowitego zakazu stosowania tego terminu. „Liczymy, że inni sprzedawcy tego typu węgla, którzy wciąż stosują tę ekościemę w marketingu, zaprzestaną złych praktyk. Czysty węgiel nie istnieje i kropka” – mówi Kamila Drzewicka, prawniczka z Fundacji ClientEarth.
Szybki przegląd internetu pozwala nam stworzyć całkiem pokaźną galerię “ekogroszków” dostępnych na rynku. Oceńcie ją sami.






Mamy zachęcające zielone grafiki i mylące hasła „antysmogowy”, „ecodesign”.
Polska kranówka w czołówce światowej
Choć agresywny marketing i green-washing producentów butelkowanej wody z tym walczy, kolejne badania pokazują zalety picia wody z kranu w Polsce. Kranówa jest 200 razy tańsza i równie zdrowa co marketowe wody źródlane.
Polska kranówka na tle innych krajów
Badacze z Uniwersytetu w Yale sporządzili raport dotyczący ekologii we wszystkich krajach świata, oceniając między innymi jakość wody pitnej. Jeśli chodzi o dostępność zdatnej do picia “kranówy” Polska znalazła się w nim na 33 miejscu, wyprzedzając Czechy i Japonię oraz wszystkie kraje Ameryki Południowej i Afryki. Globalnie prawie miliard ludzi nie ma dostępu do bezpiecznej wody do picia, co powoduje wiele zgonów.
Woda butelkowana – droga i nieekologiczna
Koncerny wciąż próbują namawiać nas na kupowanie butelkowanej wody jako niby zdrowszej i również ekologicznej opcji. Tymczasem nawet butelka z recyklingu to wciąż kolejny niepotrzebny śmieć. Woda z kranu jest ponad 200 (!) razy tańsza od butelkowanej. W większości miejsc w Polsce jest również bardzo zdrowa. Przykładowo w Łodzi w 90% pochodzi ona z ujęć głebinowych (czyli tak samo jak butelkowana woda) i zawiera ponad 330 mg minerałów na litr, w tym sporo wapnia, magnezu i potasu. Swoim składem przebija wiele dostępnych na rynku butelkowanych wód źródlanych.

Wzrost spożycia kranówki w Polsce
Za promowanie picia wody z kranu wzięły się lokalne spółki wodociągowe, między innymi w Łodzi (akcja promocyjna “Łódzka Woda Najlepsza”) czy we Wrocłąwiu (akcja “Pij kranówkę”). Akcje odnoszą już efekty. We Wrocławiu procent mieszkańców pijących wodę z kranu zwiększył się z 26% w 2021 roku do 45% obecnie. Pracownicy wodociągów na każdym kroku podkreślają jej bezpieczeństwo. “My naszą wodę we wrocławskich wodociągach badamy średnio co 5 minut. Co roku jest to 10 tysięcy pobranych prób i 100 tysięcy analiz, na każdym etapie produkcji” powiedział Marcin Garcarz z wrocławskiego MPWiK.
Czy stan rur w budynku wpływa na jakość wody?
Wiele osób boi się pić kranówy ze względu na obawy o stan rur w zamieszkiwanym przez nich budynku. Za stan rur odpowiada bowiem zarządca budynku, zakłady wodociągowe gwarantują jedynie parametry jakościowe wody na wodociągu głównym nieruchomości. W rzeczywistości jednak przypadki zakażenia wody w budynkach są rzadkie. Dla pewności warto skontaktować się z zarządcą budynku i sprawdzić czy przeprowadza on regularne badania wody wewnątrz budynku.
Źródła:
Raport EPI https://epi.yale.edu/measure/2024/H2O
Jak zapewnić dobrą jakość instalacji wewnętrznych – poradnik dla administratorów https://www.mpwik.com.pl/view/jak-zapewnic-dobr-jakosc-wody-z-wewnetrznej-instalacji-wodocigowej
Łódzka Woda Najlepsza – https://zwik.lodz.pl/pl/artykuly/271/lodzka-woda-najlepsza
Wrocławianie stawiają na kranówkę https://www.radiowroclaw.pl/articles/view/137283/Wroclawianie-stawiaja-na-kranowke
Producenci plastiku łamią przepisy
Najnowsze badanie Center for Climate Integrity (CCI) wykazało, że producenci plastikowych opakowań od ponad 30 lat wprowadzają w błąd konsumentów odnośnie recyklingu plastiku. W komunikacji marketingowej notorycznie przeceniają jego skalę i możliwości. Tymczasem recykling plastiku jest procesem trudnym, kosztownym i nie może być, zdaniem autorów raportu, reklamowany jako rozwiązanie ekologiczne i zrównoważone.
Pod ostrzał autorów raportu trafił również znaczek recyklingu – trzy zielone strzałki ułożone w trójkąt, który umieszczony jest na większości opakowań. Wprowadza on w błąd i tworzy iluzję, że recykling może trwać w nieskończoność. Tymczasem plastikowa butelka PET nadaje się do recyklingu 3-4 razy, jednak z powodu zanieczyszczeń plastiku, a także kosztu procesu, rzadko kiedy w Polsce wraca do obiegu więcej niż jeden raz. Poziom recyklingu plastiku też nie jest na wysokim poziomie i według różnych szacunków osiąga 20-30%. Zdaniem CCI, jedynie zmniejszenie ilości używanego przez konsumentów plastiku może trwale polepszać stan naszej planety i środowiska.
Koniec z eko ściemą producentów
W środę Parlament Europejski uchwalił dyrektywę, która ma chronić konsumentów przed fałszywymi ekologicznymi sloganami. Nowe regulacje zakazują używania w reklamach czy na opakowaniach produktów zwrotów bez pokrycia, takich jak „produkt przyjazny dla środowiska”, „ekologiczny”, „biodegradowalny”, „neutralny klimatycznie” i tak dalej. Gdy przepisy wejdą w życie, użycie takiego stwierdzenia będzie możliwe jedynie w przypadku, gdy producent dostarczy odpowiednie naukowe badania na ten temat i uzyska odpowiednią niezależną certyfikację.
Obecnie firmy często określają się jako „neutralne dla klimatu”, podczas gdy wciąż zanieczyszczają środowisko, a jedynie równoważą swoje działania np. sadzeniem drzew, w dodatku stosując przy tym bardzo naciągane metody obliczeniowe. Podobnie wiele opakowań oznaczanych jako „nadające się do recyklingu”, w praktyce w Polsce nie są recyklingowane na dużą skalę, jak chociażby opakowania po sokach i mleku czyli tzw. tetra-paki. Nowe przepisy mają na celu sprawić, by każde użycie takiego stwierdzenia miało poparcie w faktach. Zamiast mówienia, że coś jest „przyjazne dla klimatu” firma będzie mogła informować, jaki jest ślad węglowy produktu lub o ile obniża swoje emisje.
Poza ukróceniem greenwashingu, dyrektywa wymusi zmiany także na trwałości produktów i możliwości ich naprawy. Producenci będą musieli umieszczać na opakowaniach widoczne informacje o gwarancji produktu, a także zabronione zostanie reklamowanie produktu, jako trwałego lub nadającego się do naprawy, jeśli takie stwierdzenia nie będą miały pokrycia z rzeczywistością.
Skala problemu jest naprawdę poważna. W badaniu na zlecenie Komisji Europejskiej sprawdzono, że nawet co drugie twierdzenie środowiskowe na sprawdzanych produktach może wprowadzać w błąd.
Porozumienie kończące szczyt klimatyczny COP 28 – sukces czy porażka?
Szczyt klimatyczny w Dubaju, po burzliwych negocjacjach, zakończył się dzień później niż planowano, podpisaniem przez 198 państw porozumienia. W dokumencie zawarto, po raz pierwszy w historii, deklarację o „konieczności odchodzenia od paliw kopalnych”, zatem nie tylko rezygnacji z węgla, ale również ropy naftowej i gazu ziemnego.
Sukces? Niestety, raczej porażka. Wiele krajów apelowało o dużo ostrzejsze i konkretne zapisy – np. twarde zobowiązania rządów kiedy od paliw kopalnych odejdą. Kraje wyspiarskie rejonu Pacyfiku, takie jak Samoa czy Wyspy Marshalla, nie podpisały deklaracji, tłumacząc, że nie będą podpisywały swojego „aktu zgonu”. Kraje te już są stopniowo zalewane przez podnoszące się wskutek globalnego ocieplenia wody oceanów, a porozumienie z Dubaju jest ich zdaniem niewystarczające.
Tymczasem dane pomiarowe wskazują, że rok 2023 będzie najcieplejszym w historii pomiarów z temperaturą ok. 1,5 stopnia powyżej temperatury z okresu przedindustrialnego. Na południu Hiszpanii odnotowano temperaturę 30 stopni celsjusza, pobijając znacząco rekord temperatury w Hiszpanii w grudniu.
Farsa na szczycie klimatycznym w Dubaju
Szczyty klimatyczne organizowane co roku pod egidą ONZ to spotkania głów państw z całego świata, których celem jest walka z ociepleniem klimatu. Tegoroczny szczyt COP28 organizowany jest w Dubaju. Jak co roku konferencja krytykowana jest za greenwashing, deklaracje bez pokrycia, brak realnych zmian.
Wątpliwości budzi już sam wybór kraju organizatora – Zjednoczone Emiraty Arabskie to potentat naftowy, którego postępy w zielonej transformacji gospodarki są mierne. Przewodniczącym tegorocznego szczytu jest sułtan Al-Jaber … prezes dubajskiego koncernu naftowego ADNOC. Zdążył on już rozzłościć naukowców głosząc, że „nie ma naukowego potwierdzenia, że odejście od paliw kopalnych powstrzyma globalne ocieplenie”. Ponadto w szczycie bierze w tym roku rekordowa ilość wysłanników z globalnych koncernów naftowych, oraz pojawiły się głosy, że szejkowie z Dubaju w kuluarach podpisują z głowami państw z całego świata nowe kontrakty na dostawę ropy. Wszystko to sprawia, że zdaniem aktywistów szczyt przypomina farsę. Warto odnotować też rekordową ilość uczestników szczytu (70 tysięcy osób, na szczycie 6 lat temu było zaledwie 15 tysięcy). Może to świadczyć o rosnącym przejęciu się tematem globalnego ocieplenia wśród światowych decydentów, z drugiej strony zwiększa ślad węglowy całego wydarzenia oraz zdaniem niektórych przypomina luksusowe wakacje. Szczyt potrwa do 12 grudnia i na razie nie przyniósł żadnych rewolucyjnych zmian ani nowych postulatów czy rozwiązań.
Unia Europejska wprowadza nowe przepisy walczące z greenwashingiem
Często w reklamach widzimy hasła, że dany produkt jest „eko”, „przyjazny dla środowiska”, „pomaga chronić klimat”. Badania przeprowadzone przez Unię Europejską wykazały, że aż 53 proc. takich oświadczeń zawierało “nieprecyzyjne, wprowadzające w błąd lub niepoparte dowodami informacje”. Dlatego Komisja Europejska opracowała projekt dyrektywy, który ma z tym walczyć. Używanie takich zwrotów będzie dopuszczalne wyłącznie wtedy, gdy przedstawiane korzyści będą potwierdzone naukowo i zweryfikowane w specjalnym systemie.
Zakazane będzie również określenie produktów mianem „neutralnych klimatycznie”, czy „dobrych dla planety”, w przypadku gdy dana firma nie zmniejsza swoich emisji CO2, a jedynie rekompensuje swoją szkodliwą działalność poprzez pewne ekologiczne kroki takie jak np. sadzenie drzew (które często znacznie wyolbrzymia).
Dodatkowo, Komisja Europejska planuje wprowadzić nowe oznaczenia produktów z przedłużonym okresem gwarancji, tak by konsumenci łatwiej mogli rozpoznawać produkty bardziej trwałe.
Gdy dyrektywa wejdzie w życie, państwa członkowskie będą miały 24 miesiące na włączenie nowych przepisów do swojego prawa.