Odbiory osobiste w 5 miastach – Łódź, Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań!

Pomimo tego, że w świecie nauki nikt nie kwestionuje, że kryzys klimatyczny to dzieło człowieka – po Polsce hasają ruskie trole i pseudo-naukowcy szerzący klimatyczne bzdury. Powstaje pytanie… komu jest to na rękę?

14 stycznia w Sejmie, pod patronatem wicemarszałka Krzysztofa Bosaka z Konferderacji, odbyła się konferencja zatytułowana „Czy człowiek ma wpływ na klimat?”. Konferencja tylko z nazwy – w praktyce było to wydarzenie jednostronne, gdzie pojawiło się kilku denialistów klimatycznych, wielokrotnie krytykowanych za szerzenie dezinformacji. W Sejmie pojawili się m.in. Stefan Uhlig, autor książki „Klimatyczne oszustwo” oraz Tomasz Wójcik, nominowany do tytułuKlimatycznej bzdury roku”. Był też Ziemowit Malecha, konsekwentny krytyk polityki klimatycznej i transformacji energetycznej, a także kolejny nominowany do “klimatycznej bzdury roku” Jan Kubicki. Żaden z nich nie jest klimatologiem. 

Tymczasem w świecie nauki ponad 99,9 proc. autorów zajmujących się klimatem wskazuje działalność człowieka jako główną przyczynę obecnego ocieplenia (a źródło macie tu). Mówimy więc nie o „kontrowersji”, lecz o jednym z najsilniejszych konsensusów naukowych we współczesnej historii. Próby jego podważania nie są wyrazem zdrowego sceptycyzmu, lecz stoją w sprzeczności z elementarnymi faktami.

Źródło: IPCC, NASA

Ruski trole szerzące klimatyczne fake-newsy

Coraz częściej zwraca się też uwagę, że denializm klimatyczny nie jest jedynie sporem akademickim, ale narzędziem celowej dezinformacji. W rządowym Raporcie Zespołu ds. Dezinformacji Komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich ze stycznia 2025 r., kierowanej przez gen. Jarosława Stróżyka, poświęcono osobny rozdział narracjom klimatycznym wykorzystywanym do osłabiania zaufania do państwa i instytucji międzynarodowych. 

Stwierdzono w nim między innymi, że:

Komisja rządowa pod przewodnictwem szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. bryg. dr hab. Jarosława Stróżyka

Po co Rosja szerzy klimatyczne bzdury? Według raportu ma to na celu odwrócenie uwagi i zasobów Europy od działań, które mogłyby łagodzić zmiany klimatyczne. To ma z kolei osłabić sytuację gospodarczą, militarną i polityczną w Europie, a także zmniejszyć zaufanie ludzi w Europie do rządów i instytucji (“ta Unia wciska nam jakieś kity z kryzysem klimatycznym!”). Wydaje się, że ostatnio Rosji idzie świetnie. 

Spośród głównych metod dezinformacji w sprawach klimatu i polityki klimatycznej należy wymienić: 

Dezinformacja klimatyczna w służbie biznesu

Równolegle wskazuje się na rolę w szerzeniu dezinformacji klimatycznej podmiotów gospodarczych, które mają bezpośredni interes w opóźnianiu odchodzenia od paliw kopalnych – globalnych koncernów, dla których transformacja energetyczna oznacza realne straty finansowe. 

Na świecie konsekwencje takiej dezinformacji są coraz częściej przedmiotem działań prawnych. Firmy takie jak ExxonMobil czy Shell były oskarżane o finansowanie kampanii podważających naukę o klimacie, mimo że wewnętrzne analizy tych spółek od dekad potwierdzały skalę zagrożenia. Również niektóre organizacje lobbingowe i think tanki znalazły się pod lupą za rozpowszechnianie fałszywych narracji klimatycznych.

Źródło zdjęcia głównego: Transmisja Youtube konferencji „Czy człowiek ma wpływ na klimat” w Sejmie

Trwa COP30, czyli 30. Konferencja Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatycznych, odbywająca się w brazylijskim mieście Belém — „bramie do Amazonii”. To szczególne miejsce — na skraju jednego z najważniejszych ekosystemów na Ziemi — symbolicznie podkreśla wagę i pilność globalnych działań na rzecz ochrony klimatu i bioróżnorodności.

NDC na COP30: nowe cele do 2035 r. i luka do wymaganych 60% redukcji emisji

Tematyka COP30 jest rozległa i niezwykle istotna. W centrum uwagi znajdują się przede wszystkim nowe narodowe plany działania klimatycznego (NDC), które muszą odzwierciedlać bardziej ambitne cele redukcji emisji gazów cieplarnianych. Wg ONZ obecne zobowiązania państw — mimo że ich liczba wzrosła w ostatnich latach — pozwolą na ograniczenie emisji o zaledwie 10 proc. do 2035 r. – podczas gdy potrzeba co najmniej 60 proc. Do sukcesu niezbędne są zatem realne i szybkie zmiany.

Opracowanie własne na podstawie danych ONZ

COP30 bez USA

Konferencja po raz pierwszy w historii odbywa się bez udziału Stanów Zjednoczonych. Brak największego emitenta znacząco komplikuje światowe negocjacje klimatyczne i stawia Unię Europejską w roli kluczowego, choć nie do końca gotowego lidera. UE zmaga się z wewnętrznymi podziałami i presją krajów opóźniających jej ambitne cele klimatyczne. Ta sytuacja dodatkowo utrudnia rozmowy z Chinami i innymi głównymi gospodarkami, które wykorzystują niepewność Europy.

TFFF: 125 mld dolarów na ochronę lasów tropikalnych i miejsc pracy

Brazylia, jako gospodarz szczytu, podkreśla wagę ochrony lasów tropikalnych oraz promuje inicjatywę Tropical Forest Forever Facility (TFFF), fundusz wart 125 mld dolarów, mający wspierać kraje i społeczności chroniące lasy deszczowe przed wycinką i degradacją. To ambicja łączenia walki z kryzysem klimatycznym z rozwojem społecznym i ochroną miejsc pracy, co jest kluczowe dla społecznej akceptacji transformacji.

Sprawiedliwość klimatyczna: głos rdzennych społeczności i protesty w Belém

Szczególne miejsce w rozmowach na COP30 zajmują kwestie sprawiedliwości klimatycznej. Przedstawiciele rdzennych społeczności oraz aktywiści licznie obecni na szczycie zwracają uwagę na potrzebę włączenia wszystkich grup społecznych w proces decyzyjny. Protesty, które zakłóciły przebieg konferencji, ukazały napięcia między działaniami politycznymi a realnym doświadczeniem osób dotkniętych zmianami klimatu, zwłaszcza w regionach Amazonii.

Foto: @alain.grao / COP30 Collaborative Coverage

Finansowanie transformacji: rolnictwo, odbudowa terenów i cyfrowa dekarbonizacja

Ponadto dyskutowane są mechanizmy finansowania transformacji klimatycznej. Chociaż na COP28 w Dubaju powołano Fundusz na rzecz Strat i Szkód, jego operacjonalizacja i zapewnienie środków pozostaje wyzwaniem. Przywódcy negocjują też kwestie związane z adaptacją rolnictwa, odbudową zdegradowanych terenów czy cyfrową transformacją wspomagającą ograniczenie emisji.

Co dalej?

Na COP30 testowana jest zdolność świata do przekucia deklaracji paryskich w konkretne działania. Przed delegatami jeszcze wiele trudnych decyzji, które zdecydują o naszej wspólnej przyszłości. Szczyt potrwa do 21 listopada, a jego wyniki będą miały implikacje nie tylko dla polityki międzynarodowej, ale i dla każdego z nas, przypominając, jak ważne są świadome wybory i działania na poziomie lokalnym.

Gdy spędzamy urlop w górskich i nadmorskich kurortach, do każdej doby pobytu doliczana jest opłata klimatyczna. Przeciw jej pobieraniu zaprotestował turysta, Bogdan Achimescu, wskazując, że podczas jego pobytu w Zakopanem powietrze nie spełniało obowiązujących norm. Po trwającej wiele miesięcy sądowej batalii, Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) przyznał mu rację, oddalając skargę kasacyjną miasta Zakopane na wyrok poprzedniej instancji i uznając uchwałę nakładającą opłatę miejscową za nieważną.

Co ciekawe, wcześniej podobny los spotkał Szczyrk, gdzie po niekorzystnym wyroku odnośnie stanu powietrza, od 2022 roku opłata miejscowa nie jest pobierana.

Zakopane nie daje jednak za wygraną. Zdaniem burmistrza miasta powietrze spełnia już z powrotem normy, a miasto zamierza dalej pobierać opłatę klimatyczną, pomimo wyroku, co może skutkować kolejnymi procesami. Opłata ta przynosi miastu ok. 5 milionów złotych przychodu rocznie. Co więcej, Zakopane planuje wprowadzić również dodatkowy podatek turystyczny. Wszystkim czytelnikom radzimy monitorowanie jakości powietrza podczas tegorocznych urlopów.

Opłaty klimatyczne w polskich miejscowościach

Opłata miejscowa, potocznie nazywana klimatyczną, jest pobierana od osób przebywających dłużej niż dobę w miejscowościach o korzystnych właściwościach klimatycznych, walorach krajobrazowych oraz warunkach sprzyjających wypoczynkowi. Maksymalne stawki tych opłat są corocznie ustalane przez Ministra Finansów i w 2024 roku wynoszą 3,22 zł  w miejscowościach o korzystnych właściwościach klimatycznych i walorach krajobrazowych,​ a 6,38 zł w uzdrowiskach. Aby gmina mogła pobierać opłatę miejscową, musi spełniać określone warunki, w tym posiadanie korzystnych właściwości klimatycznych oraz odpowiednią jakość powietrza.

Stawki w wybranych Polskich kurortach:

Rok 2024 zapisuje się jako najcieplejszy globalnie rok w historii pomiarów. Tymczasem badanie opinii publicznej przeprowadzone przez sieć firm badawczych Iris na całym świecie wskazało na spadek liczby osób, które obawiają się katastrofy klimatycznej. Jest to zaskakujący wynik i odwrócenie trendu z lat poprzednich.

Globalnie zaniepokojonych zmianami klimatu było w 2024 r. 80% respondentów (rok wcześniej 83%), w Polsce 76% (rok wcześniej 80%). Analitycy twierdzą, że wynika to ze zmęczenia tematem. Do coraz większej liczby osób dotarło też, że katastrofa jest nieuchronna. Żyjemy w bardzo trudnych czasach, w których destabilizujący się klimat coraz bardziej wpływa na nasze codzienne życie, gospodarkę. Wiele osób jest przytłoczonych negatywną perspektywą. Przeszkadza też często sposób narracji w mediach o kryzysie klimatycznym, który zamiast mobilizować do działania powoduje strach i wywołuje efekt odwrotny od zamierzonego. Ponadto inne problemy życiowe, w naszych bardzo stresujących czasach, powodują, że ludzie nie mają już siły martwić się jeszcze globalnym klimatem, podczas gdy mają już wystarczająco innych zmartwień.

To normalna reakcja obronna. Najważniejsze jest, aby pomimo swoistego “oswojenia lęku” przed kryzysem klimatycznym, presja obywateli na rządy i globalne korporacje nie słabła. To Ci globalni decydenci mogą najwięcej zdziałać, aby powstrzymać katastrofę klimatyczną.

Ruszają przełomowe pozwy dwóch chorych na astmę Polaków. Mogą liczyć na odszkodowanie w wysokości nawet kilkuset tysięcy złotych. Czy w ich ślad pójdą tysiące kolejnych osób?

55-letni Pan Andrzej z Rybnika oraz 5-letni chłopiec spod Torunia cierpią na astmę i inne powikłania układu oddechowego. W ich imieniu pozew przeciwko Skarbowi Państwa składa fundacja Client Earth Prawnicy dla Ziemi. Poszkodowani mogą liczyć na odpowiednio 200 i 100 tys. PLN zadośćuczynienia za utratę zdrowia oraz odszkodowania za koszty leczenia. 

„Mój syn każdego dnia zmaga się z chorobą, która odbiera mu dzieciństwo.  Zwykłe wyjście na dwór może zaostrzyć jego dolegliwości, więc często staramy się unikać przebywania na zewnątrz w sezonie grzewczym. Czyste i bezpieczne powietrze to nie luksus, to potrzeba, bez której normalne życie dla niego staje się niemożliwe. Przecież mój syn ma prawo do normalnego życia – do zabawy i beztroski, jak każdy 5-latek” – mówi Urszula, matka chłopca.

W podobnej sytuacji jest zapewne wielu Polaków. Smog bezsprzecznie przyczynia się do chorób płuc, ale nie tylko. Wpływa negatywnie również na pracę serca, układu nerwowego i hormonalnego. Według raportu firmy doradczej Deloitte z 2019 r. smog kosztuje Polskę aż 111 mld zł rocznie, a działania w tym zakresie są wciąż niewystarczające.

Podobny pozew skarżący Państwo za zaniechania w zakresie poprawy jakości powietrza wytoczył w 2015 r. mieszkaniec Rybnika. Sąd drugiej instancji zasądził odszkodowanie na jego korzyść w wysokości 30 tysięcy złotych. Niestety pieniędzy nie otrzymał – we wrześniu 2024 r. Skargę Nadzwyczajną w tej sprawie złożyła Prokuratura Generalna.

Tym niemniej fala tego typu pozwów narasta w całej Unii Europejskiej i z reguły kończą się wygraną obywateli, którzy nie chcą ponosić kosztów zbyt wolnej walki państw z zanieczyszczeniem powietrza. Trzymamy kciuki by podobne wyroki zaczęły zasądzać również polskie sądy.

W październiku coroczny ranking najbardziej zanieczyszczonych miast w Polsce przygotował Polski Alarm Smogowy. Najwięcej przekroczeń norm stwierdzono w województwach łódzkim, śląskim i małopolskim. Na czele rankingu znalazły się między innymi takie miasta jak Nowa Ruda, Sucha Beskidzka, Nowy Targ, Rybnik, Brzeziny. Najczystsze powietrze jest natomiast w Zielonej Górze, Suwałkach i Koszalinie. Autorzy raportu przyznają też, że od jego pierwszej edycji z roku 2014 widać znaczącą poprawę.

Unia Europejska nie ustaje w walce o czyste powietrze – w październiku przyjęto nowe, bardziej wymagające normy jakości powietrza, które mają obowiązywać od 2030 roku.

Co wybór Trumpa oznacza dla klimatu?

Na czele USA, największej gospodarki świata, ponownie stanie Donald Trump, który ignoruje ostrzeżenia naukowców oraz międzynarodowe zobowiązania klimatyczne. Jakich jego decyzji związanych z klimatem możemy się spodziewać? 

Niestety, jeśli leży nam na sercu dobro przyrody i powstrzymanie kryzysu klimatycznego, powinniśmy być istotnie zmartwieni powrotem Trumpa na fotel prezydenta. A także zmotywowani, by razem z globalnymi organizacjami pozarządowymi próbować jego poczynania powstrzymywać. Zdaniem wielu obserwatorów, w drugiej kadencji Trump może bowiem podchodzić do kwestii klimatycznych jeszcze ostrzej niż w pierwszej. Ale czy wszystko stracone? Czytajcie do końca… Co zrobi Trump w kontekście klimatu w swojej kadencji?

Wzrost wydobycia ropy i gazu

W kampanii wyborczej Trump ogłaszał, że USA będzie swobodnie korzystać ze swoich zasobów “czarnego złota” – bez jakichkolwiek limitów i bez zważania na opinie naukowców (którym nie wierzy) czy też międzynarodowe porozumienia. W wydobyciu ropy i węgla Trump widzi tylko potencjalne zyski dla amerykańskiej gospodarki – która tych zysków potrzebuje by szybciej się rozwijać. Ponadto nie jest tajemnicą, że wielokrotnie spotykał się on z szefami koncernów paliwowych, z którymi jest powiązany biznesowo i towarzysko.

Odstąpienie USA od Paktu Paryskiego

Podczas poprzedniej kadencji, Trump wycofał podpis USA pod Porozumieniem Paryskim – deklaracją krajów świata dotyczącą zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych, tak by powstrzymać wzrost temperatury globalnej na poziomie 1,5 stopnia celsjusza. Następca Trumpa, Joe Biden, już w pierwszym dniu swojego urzędowania na stanowisku prezydenta podpis USA pod porozumieniem przywrócił. Teraz jest niemal pewne, że Donald Trump kolejny raz wykreśli USA z listy sygnatariuszy tej deklaracji, co umożliwi USA niepohamowany wzrost emisji i nieoglądanie się na żadne normy.

Sojusz Trumpa z Elonem Muskiem

Szarą eminencją stojącą za Donaldem Trumpem jest Elon Musk, między innymi właściciel portalu X oraz producenta samochodów elektrycznych Tesla. Z tego względu Trump, który we wcześniejszych wypowiedziach ostro bronił tradycyjnego przemysłu motoryzacyjnego przed elektromobilnością, w tym zakresie zapewne będzie musiał złagodnieć. Tym samym wydaje się, że rozwój samochodów elektrycznych w USA jest niezagrożony – i choć zapewne nie pojawią się nowe ulgi i bodźce do rozwoju tego sektora, z drugiej strony nie należy się spodziewać też utrudnień w ich rozwoju czy też preferencji finansowych dla aut spalinowych.

Ile wyniesie wzrost emisji CO2 USA z powodu działań Trumpa?

Według portalu Carbon Brief, polityka Trumpa opisana w powyższych punktach może doprowadzić do zwiększenia się emisji CO2 Stanów o około 4 miliardy ton do roku 2030. Roczne emisje CO2 Polski wynoszą około 300 milionów ton. Tak więc “efekt Trumpa” może wynosić tyle co emisje Polski przez kilkanaście lat…

Nie wszystko stracone – Trump sam nie zawróci zielonej transformacji

Pomimo tego, że USA będzie dowodził klimatyczny denialista, zielona transformacja amerykańskiej i światowej gospodarki trwa i nie można jej już powstrzymać. Przykładowo, pomimo przychylności Trumpa dla wydobycia węgla kamiennego, jego wydobycie podczas jego poprzedniej kadencji i tak spadało. Przestawianie globalnej gospodarki na źródła odnawialne trwa -między innymi wskutek presji społecznej, coraz tańszym i efektywniejszym zielonym technologiom oraz coraz droższemu wydobyciu paliw kopalnych z przyczyn górniczych. Innymi słowy – sam Trump nie jest w stanie zmienić globalnych trendów. Energetyka odnawialna (solarna i wiatrowa) stanowiła ok. 25% produkcji energii w 2024 roku w Stanach. Jej udział, pomimo rządów Trumpa, powinien w przeciągu najbliższych kilku lat przekroczyć 40%.

Co więcej, w USA dużą niezależnością cieszą się władze stanowe oraz burmistrzowie dużych miast, którzy mogą dość swobodnie kształtować swoją politykę klimatyczną. Będą oni mogli dążyć do obniżania redukcji CO2 zgodnie z Porozumieniem Paryskim, nawet po wystąpieniu z niego przez USA.

Tym niemniej objęcie władzy przez Trumpa na pewno spowolni tempo odejścia tego kraju od paliw kopalnych oraz spowolni tempo redukcji emisji, niż w przypadku gdyby na fotelu prezydenta zasiadała Harris.  

Recykling plastiku to nie rozwiązanie

O problemach z recyklingiem tworzyw sztucznych i gigantycznym pozwie w USA

Wielu producentów przekonuje nas, że plastik nadający się do recyklingu to ekologiczna opcja. Wystarczy wyrzucić plastikową butelkę do odpowiedniego “żółtego” kosza. Wówczas trafi ona do recyklingu, zostanie użyta ponownie – i problem z głowy. Niestety, ten obraz jest w dużym stopniu fałszywy. Przekonał się o tym boleśnie koncern Exxon Mobile, jeden z największych producentów plastiku na świecie, którego spotkał potężny pozew w Stanach Zjednoczonych.

Exxon Mobile oszukiwał w sprawie recyklingu plastiku

Exxon Mobile został oskarżony, że przez dziesięciolecia oszukiwał opinię publiczną. W przekazach marketingowych  promował recykling jako “skuteczny sposób na odpady z tworzyw sztucznych”. Tymczasem, wbrew zapowiedziom koncernu, do recyklingu trafiało mniej niż 5% wyprodukowanego przez firmę plastiku. Reszta kończyła na wysypiskach śmieci bądź w spalarniach. Exxon został pozwany przez Stan Kalifornia – firmę czeka zapewne długi i kosztowny proces.

Recykling plastiku w Polsce

Podobnie sytuacja wygląda w Polsce. Wielu producentów reklamuje recykling plastiku jako rozwiązanie na wszystkie problemy. Tymczasem, w praktyce recykling plastiku jest utrudniony poprzez kolorowe nadruki, zabrudzenia. Nigdy nie będzie możliwe odzyskanie 100% surowca. Co więcej, tworzywa sztuczne z recyklingu są niższej jakości i trwałości. Plastik da się przerabiać ponownie jedynie 2-3 razy (a szkło praktycznie w nieskończoność). Według różnych źródeł, poziom recyklingu tworzyw sztucznych w naszym kraju wynosi około 20-30%. Dlatego nadrzędnym celem powinno być zmniejszenie zużycia plastiku, a nie jego recykling.

Kluczowe ograniczenia w recyklingu plastiku:

1. Różnorodność rodzajów plastiku

Istnieje wiele rodzajów tworzyw sztucznych, z których każdy ma inną strukturę chemiczną. Najczęściej spotykane to PET, HDPE, PVC, LDPE, PP i PS. Każdy z tych typów plastiku wymaga innej metody recyklingu, co komplikuje proces. Nie wszystkie rodzaje plastiku są recyklingowane w równym stopniu – np. PET i HDPE są łatwiejsze do przetworzenia, podczas gdy inne, jak PVC, stanowią większe wyzwanie.

2. Zanieczyszczenia i mieszanie materiałów

Plastiki często są zanieczyszczone innymi substancjami, takimi jak etykiety, kleje, resztki żywności czy farby. Tego typu zanieczyszczenia muszą zostać usunięte przed recyklingiem, co zwiększa koszty i komplikuje proces. Ponadto wiele produktów wykonanych jest z różnych rodzajów plastiku lub jest połączonych z innymi materiałami, co utrudnia ich rozdzielenie i ponowne przetworzenie.

3. Degradacja jakości

Każdy cykl recyklingu plastiku obniża jego jakość. W wyniku procesu termicznego (topienie plastiku) polimery ulegają degradacji, co sprawia, że tworzywo staje się mniej wytrzymałe i mniej wartościowe. W efekcie plastik można recyklingować tylko ograniczoną liczbę razy, zanim stanie się nieużyteczny. Przykładowo, najczęstszy rodzaj plastiku czyli klasyczną butelkę PET może przetworzyć jedynie 2-3 razy.

4. Opłacalność

Proces recyklingu plastiku często bywa nieopłacalny. Koszt recyklingu niektórych tworzyw sztucznych może być wyższy niż produkcja nowych materiałów z ropy naftowej. W zasadzie nieopłacalny jest recykling frakcji plastiku PVC, PS czy LDPE.

Źródła / czytaj dalej:

https://www.weforum.org/agenda/2022/10/plastic-recycle-climate-change-waste
https://omnexus.specialchem.com/tech-library/article/plastic-recycling
https://sciencing.com/disadvantages-recycled-plastics-7254476.html

Chociaż Dolny Śląsk wciąż walczy z powodzią i jej skutkami, trwają już pierwsze analizy hydrologów i klimatologów odnośnie przyczyn tegorocznej powodzi. 

Spowodował ją wyjątkowo potężny niż genueński, który ze względu na ocieplenie klimatu zebrał mnóstwo wilgoci z wygrzanej po rekordowo gorącym lecie Europy. Na obszarze Polski na pewno do skali katastrofy dołożyły się wycinki lasów w Kotlinie Kłodzkiej. Stare lasy liściaste działają jak gąbka i są w stanie przytrzymać dużo wody i spowolnić jej spływ w dół dolin. Gdy ich brakuje, a w ich miejsce pojawiają się zręby, pola albo monokultury świerkowe, możliwości retencji czyli zatrzymywania wody przez lasy są dużo mniejsze. Wówczas silne opady powodują katastrofalne spiętrzenia wody w górskich potokach. Jak bardzo wycinki zwiększyły rozmiary powodzi? O dokładną liczbę trudno. Zdaniem Jana Mencwela, autora książki “Hydrozagadka” mogły one zwiększyć stany wód w Nysie Kłodzkiej o 15-20%.

Apelujemy do władz lokalnych i centralnych o docenienie roli przeciwpowodziowej lasów i większą o nie troskę w kolejnych latach.

Rekordowo gorący wrzesień to nie tylko przyjemna słoneczna pogoda. Nasz kraj ogarnia susza. Sytuacja robi się poważna. Stan Wody Wisły w Warszawie wyniósł w piątek zaledwie 29 cm!  Tymczasem “zdrowy” poziom to około 150 cm. Do anty-rekordu wszechczasów, czyli 26 cm, brakuje już bardzo niewiele! Według prognoz hydrologów są bardzo duże szanse, że zostanie on pobity w poniedziałek.

Coraz gorsza sytuacja panuje na większości polskich rzek – na 70% z nich notowane są niskie stany wody. Dla wschodniej Polski IMGW wydało ostrzeżenie o suszy hydrologicznej.

Przypomnijmy, że wyróżnia się 4 etapy suszy. Pierwszy to susza atmosferyczna – długotrwały brak opadów na danym terenie. Drugi etap to susza glebowa, zwana też rolniczą. Wówczas spada wilgotność gleby do poziomu, który jest niewystarczający do prowadzenia upraw. Kolejny etap to właśnie susza hydrologiczna – niska wilgotność gleb powoduje, że i w rzekach zaczyna brakować wody. Dalszy brak opadów prowadzi do suszy hydrogeologicznej, gdy obniża się poziom wód podziemnych. Miejmy nadzieję, że jej unikniemy. Oczywiście susza w Polsce to narastającego kryzysu klimatycznego.

Autor zdjęcia: Bernard NoK

Porażki i sukcesy w walce z zanieczyszczeniem rzek

Latem 2022 roku doszło do pamiętnej katastrofy ekologicznej na Odrze – wyłowiono z niej setki tysięcy martwych ryb. Według szacunków zginęła ponad połowa życia w rzece. Przyczyną katastrofy było zasolenie wód i wykwit śmiercionośnej złotej algi, czyli mikroorganizmu jednokomórkowego, który szybko się namnaża i nie potrzebuje do tego słońca. Z kolei za zasolenie ponad wszelką wątpliwość odpowiadała działalność zakładów przemysłowych, przede wszystkim kopalni miedzi. 

Z pozytywów – w tym roku udało się wypracować skuteczną i unikalną na skalę światową metodę walki ze złotą algą. Naukowcy z Uniwersytetu Szczecińskiego opracowali bowiem naturalny preparat na bazie krzemu o nazwie SinStop, który jest w stanie eliminować śmiercionośny glon, bez negatywnego wpływu na ekosystem. Jednak preparat ten pomaga zwalczać objawy katastrofy ekologicznej, a nie jej przyczyny. Nasze zakłady przemysłowe i kopalnie wciąż odprowadzają nadmiernie zanieczyszczone i zasolone wody do wielu polskich rzek. W sierpniu tego roku kolejne setki ton martwych ryb pojawiły się w jeziorze Dzierżno Duże koło Gdańska oraz w Kanale Gliwickim. 

Jednak SinStop to nie jedyna metoda na zwalczanie objawów katastrofy ekologicznej. Pod nadzorem Ministerstwa Klimatu i Środowiska prowadzony jest także inny eksperyment, który polega na dozowaniu nadtlenku wodoru (H2O2) do rzeki Kłodnicy, gdzie trafia zawierająca złotą algę woda z Dzierżna Dużego, a następnie przedostaje się do Odry. Wiemy już, że dozowanie nadtlenku wodoru do Kłodnicy spowodowało zmniejszenie poziomu złotej algi w wodzie o 95-99 proc. 

Źródła:

www.greenpeace.org/poland/aktualnosci/35015/zlota-alga-zabija-dalej-a-sol-z-kopaln-sie-leje/ 

polskieradio24.pl/artykul/3415977,polacy-znalezli-sposob-na-walke-ze-zlota-alga-to-przelom-na-skale-swiatowa 

Szacowanie ile produktu potrzebujemy

Jedna łyżeczka to około 5g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

Jedna łyżka to około 15g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

Jedna szklanka to około 250g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.