Odbiory osobiste w 5 miastach – Łódź, Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań!

Walka z wiatrakami

Sejm zmienił przepisy regulujące budowę elektrowni wiatrowych w Polsce. Dotychczasowe zasady, wprowadzone w 2016 roku, zakazywały wznoszenia wiatraków w odległości mniejszej niż 10 wysokości wiatraka od najbliższych domów. Standardowo wiatrak ma ok. 150-180 metrów, a więc odstęp od zabudowań musiał wynosić 1,5-1,8 km. 

Przez to wiatraki można było stawiać tylko na obszarze 0,28% naszego kraju. Po licznych presjach, PiS planował złagodzenie przepisów – minimalna odległość od zabudowań miała wynosić 500 m. Dzięki tej zmianie, obszar kraju, gdzie mogłyby powstawać wiatraki zwiększyłby się do 7%! W ostatniej chwili odstęp zwiększono do 700 m. Niby to tylko 200 metrów różnicy, ale według szacunków specjalistów, ta zmiana zmniejsza możliwości rozwoju energetyki wiatrowej aż o 70%! 

Energia wiatrowa to tania i ekologiczna energia, wymaga tylko wzmocnienia sieci przesyłowych. Żadne badania nie wykazały negatywnego wpływu wiatraków na zdrowie ludzi, wiatraki nie zabijają też więcej lecących ptaków niż domowe szyby czy jeżdżące samochody. 

Wisła mocno zasolona – grozi nam powtórka z Odry.

Szokujący raport o stanie wód w Polskich rzekach opublikował Greenpeace. Wynika z niego, że zasolenie Wisły jest nawet większe od tego występującego na Odrze. Tam latem 2022 r. to właśnie wysoki poziom zasolenia doprowadził do zakwitu złotych alg, a w konsekwencji do niespotykanej od dziesięcioleci katastrofy ekologicznej i śmierci milionów ryb.
Czy grozi nam zatem powtórka tej tragedii na Wiśle? Wiele na to wskazuje. Skąd nadmiarowe ilości soli pojawiają się w Polskich rzekach? Zdaniem autorów raportu to efekt odprowadzania wód kopalnianych do rzeki. Woda wydobywana z głębokich kopalń jest nawet trzykrotnie bardziej słona niż w oceanach. Przez to woda w Wiśle w Krakowie nie nadaje się do picia ani do podlewania roślin.

Zdaniem Greenpeace problem zasolenia rzek jest lekceważony przez instytucje państwowe. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska nie podjął żadnych istotnych kroków po ostatniej katastrofie na Odrze. Sytuację pogarsza fakt, że większość kopalń węgla kamiennego funkcjonuje bez wymaganej prawem oceny oddziaływania na środowisko.

Czy globalne ocieplenie pokona narciarstwo?

Zmiany klimatu postępują i śniegu w Polsce i Europie coraz mniej. Stanowi to zagrożenie dla funkcjonowania ośrodków narciarskich. Bez sztucznego naśnieżania wiele z nich już dawno byłoby zamkniętych.  Najnowsza technologia pozwala już produkować śnieg w temperaturze powyżej 0 stopni. Problem ze sztucznym śniegiem jest taki, że do jego wyprodukowania potrzeba bardzo dużych ilości energii i wody (ok. 500 litrów na 1m3). Brak śniegu nie zniechęca jednak inwestorów do budowania kolejnych ośrodków narciarskich. Klimatycznym absurdem jest planowany ośrodek narciarski w Arabii Saudyjskiej.

[https://wiadomosci.onet.pl/swiat/arabia-saudyjska-buduje-osrodek-narciarski-na-srodku-pustyni/bwchw3d]

Dość ekologicznym sposobem na problem braku śniegu jest jego magazynowanie. Śnieg na koniec zimy umieszcza się w wielkim magazynie pod grubą warstwą trocin. Około dwie trzecie takiej pryzmy przeżywają do następnej zimy i służą do naśnieżania tras.

Zdjęcie: Tak wygląda przygotowanie magazynu śniegu na koniec sezonu w Szwajcarskim kurorcie Adelboden

Ekologiczną narciarską alternatywą są też niszowe skitury – narciarstwo pozatrasowe, przełajowe, nie wymagające żadnej infrastruktury. 

Co powoduje największe emisje CO2? Wiadomo – spalanie paliw kopalnych, transport, przemysł ciężki, produkcja rolna… Okazuje się, że niedocenianym źródłem emisji jest Internet. Według niektórych szacunków odpowiada on za 4% globalnych emisji – więcej niż przemysł lotniczy.

Marta
Tomek

Marta Janek & Tomasz Kuliś – Na Gramy Łódź

Nawet nasza najmniejsza aktywność w Internecie pozostawia po sobie ślad węglowy. Wpisanie jednego hasła do przeglądarki emituje 0,2-0,5 gramów CO2. Codziennie ludzie i firmy na całym świecie zużywają mnóstwo prądu i tworzą olbrzymie ilości danych. To z kolei wymaga budowania potężnych serwerowni gdzie te dane są przechowywane… co prowadzi
do dalszego zużycia prądu i surowców.

Co gorsza, większość cyfrowych danych to tak zwane ciemne dane – czyli takie, które
nikomu już nigdy nie będą potrzebne np. stosy starej dokumentacji firmowej.. albo 20 identycznych zdjęć w Twoim telefonie.

Jakie zmiany może wprowadzić indywidualna osoba by zmniejszyć ślad węglowy swojej obecności w Internecie?

1. Jeśli masz możliwość wyboru, zdecyduj się na światłowód.

W transmisji światłowodowej nie występuje promieniowanie elektromagnetyczne, więc tego typu technologia w żaden sposób nie zagraża zdrowiu ani życiu człowieka. Sieci światłowodowe zużywają nawet 17 razy mniej energii niż tradycyjne kable miedziane.
Dzięki wysokiej odporności na zniszczenia, są również bardzo mało awaryjne, co redukuje konieczność dojazdów do miejsc awarii, a finalnie wpływa na redukcję emisji dwutlenku węgla w Regionie. Dzięki dużej oszczędności energii i bezawaryjności, światłowód jest technologią najbardziej efektywną energetycznie, mającą realny wpływ na redukcję emisji gazów cieplarnianych do atmosfery.

2. Zrób porządki w danych

Ślad węglowy każdej wiadomości wynika z nakładów energetycznych, które są niezbędne do jej napisania, wysłania, a na końcu – wyświetlenia i przechowywania. Zrób gruntowne porządki na swojej skrzynce mailowej. Ograniczaj odpowiadanie na e-maile do wszystkich odbiorców – wysyłaj tylko do tych, których odpowiedź może zainteresować. Przejrzyj swoje dane na komputerze i telefonie. Usuń duplikaty zdjęć i inne niepotrzebne rzeczy.

3. Aplikacje

Aplikacje z jednej strony polepszają komfort naszego życia, z drugiej jednak strony ich zbyt częste i nieumiejętne używanie prowadzi do zużycia mnóstwa energii i emisji CO2. Co zrobić by go ograniczyć? Skasuj te, których nie używasz. Zrób porządek na swoich profilach i tablicach społecznościowych. Usuń stare wpisy, wideo i zdjęcia. Zoptymalizuj działanie aplikacji – w
pierwszej kolejności wyłącz działanie aplikacji w tle. Wysyłaj krótkie i treściwe wiadomości. Jeśli nie jest to konieczne, ogranicz przesyłanie filmów.

4. Zamiast Google wypróbuj ekowyszukiwarkę Ecosia…

Niech Google posłuży Ci ostatni raz do wyszukiwania wyszukiwarki Ecosia 🙂 (www.ecosia.org). Jej serwery zasilane są energią odnawialną, a każde wyszukiwanie eliminuje 1 kg CO2 z atmosfery. Ecosia przekazuje także 80% swoich przychodów do organizacji non-profit, zajmujących się sadzeniem drzew w Brazylii, Etiopii, Burkina Faso, Madagaskarze, Malawi,
Tanzanii i Hiszpanii.

Gdy tylko możesz, zamiast wyszukiwać stronę w przeglądarce, wpisz jego adres w pasku adresu przeglądarki, albo korzystaj z zapisanych linków na pasku “ulubione”. Lepszym rozwiązaniem jest również Firefox, który zawiera specjalne wtyczki, które blokują śledzące skrypty, więc automatycznie zmniejszają ilość przesyłanych danych.

5. WI-FI lepsze niż sieć 4G

W miarę możliwości korzystaj z wi‑fi zamiast sieci 4G/5G. Ilość energii konsumowana przez wi‑fi jest sześć razy mniejsza niż w przypadku podłączenia do sieci. Ale nie zapominaj że domowa sieć wi-fi pobiera energię nawet, gdy nie ma Cię w domu – wyłącz ją, gdy wychodzisz

No dobrze… czyli cyfryzacja jest zła?

Nie. Każdy kij ma dwa końce. Cyfryzacja w wielu sytuacjach jest korzystniejszym rozwiązaniem dla planety. Choć generując cyfrowe dane emitujemy CO2, równocześnie redukujemy emisje związane z papierowymi dokumentami czy transportem. Załatwianie spraw przez Internet, praca zdalna, edukacja online – dzięki temu ograniczamy dojazdy do biur i szkół, zmniejsza się
poziom smogu w miastach, zużywamy mniej papieru.. Tym niemniej o nasz cyfrowy ślad węglowy należy dbać tak samo jak o ograniczanie konsumpcji materialnej. Dane są cyfrowe, ale produkowany przez nie dwutlenek węgla jest już zupełnie materialny i zabija naszą planetę.

Kilka miesięcy temu Ministerstwo Środowiska i Klimatu, po latach nacisków ekologów, ogłosiło plan wprowadzenia obowiązkowego systemu kaucyjnego w Polsce. Miał on uwzględniać aluminiowe puszki, wielorazowe szklane butelki, a także jednorazowe opakowania szklane – butelki bezzwrotne po piwie i tzw. “małpki”. Małpek konsumujemy w Polsce aż 2 miliony dziennie. Za przyniesienie takiej pustej buteleczki, np. podniesionej z trawnika, do dowolnego sklepu, mieliśmy otrzymać kilkadziesiąt groszy. Ekolodzy byli przeszczęśliwi – nasze parki i lasy szybko stałyby się czystsze, a buteleczki trafiłyby do ponownego użycia.

Niestety, w tym tygodniu Ministerstwo opublikowało projekt ustawy wprowadzającej system kaucyjny, w którym “małpek” już nie ma. Powód? Jak oznajmia Ministerstwo, “sklepy nie mają możliwości składowania jednorazowych opakowań szklanych, ponadto ich zbiórka jest już w Polsce na wysokim poziomie”. Zdaniem ekspertów to duży błąd.

Rekordowe ilości metanu trafiły do atmosfery wskutek uszkodzenia gazociągu Nord Stream 1 i Nord Stream 2 na dnie Bałtyku. Będzie to miało istotny i zauważalny wpływ na klimat naszej planety w najbliższych dekadach. Do atmosfery trafiło około 500 tysięcy ton metanu. Wpływ tego gazu na efekt cieplarniany jest kilkadziesiąt razy większy niż CO2, więc w przeliczeniu to tak jakby do atmosfery trafiło 15 milionów ton CO2. Ile to jest? To tyle co jedna trzecia rocznej emisji Danii albo zanieczyszczenie powstałe przez 10 mln samochodów w ciągu roku. Wycieki już ustały, o wywołanie uszkodzeń gazociągów podejrzewana jest Rosja.

Reklamy wielkich koncernów pełne są zielonych deklaracji – firmy obiecują redukcję plastiku w opakowaniach, zwiększenie udziału materiałów z recyklingu czy ograniczenie śladu węglowego. Ile z tych deklaracji jest w praktyce realizowana? Niewiele. Zdaniem niemieckich dziennikarzy z Deutsche Welle zaledwie jedna trzecia – do takich wniosków doszli po analizie 98 deklaracji firm spożywczych w ostatnich 20 latach. Przykładowo koncern Danone w 2008 r. ogłosił, że za rok jego butelki w 50% będą pochodzić z recyklingu. Tymczasem… po roku zmniejszono ten cel do 20-30%. Gdy i tego celu znowu nie udało się zrealizować, temat po prostu przemilczano. Strzeżmy się przed zielonym marketingiem i pustymi obietnicami koncernów.

Gdy mocno wieje wiatr albo cały dzień świeci słońce, farmy wiatrowe i słoneczne produkują mnóstwo energii. Problemem jest jej magazynowanie. Dotychczas najczęściej stosowanym rozwiązaniem były akumulatory litowo-jonowe. Choć technologia ta wciąż jest udoskonalana, nadal jest mało wydajna i droga, wymaga też pozyskiwania rzadkich rud metali. Alternatywą jest przechowywanie energii słonecznej pod postacią ciepła, co okazuje się 50 razy wydajniejsze. Klasyczne rozwiązanie to podgrzewanie wody, ale pojawiają się inne pomysły. W  Finlandii działają od niedawna dwa start-upy pracujące nad magazynowaniem ciepła w gruncie poprzez podgrzewanie ziemi i skał. Działa to trochę jak udoskonalona instalacja geotermalna. Innym pomysłem jest przechowywanie ciepła w ogromnych silosach wypełnionych piaskiem. Może się on rozgrzać nawet do 600 stopni, a zimą nagromadzone ciepło jest używane do ogrzewania domów.

Źródło: Miasto2077.pl

Szacowanie ile produktu potrzebujemy

Jedna łyżeczka to około 5g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

Jedna łyżka to około 15g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

Jedna szklanka to około 250g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.