Odbiory osobiste w 5 miastach – Łódź, Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań!

Ekosystem naszej planety bazuje na owadach zapylających.  Ich wyginięcie spowodowałoby kryzys w rolnictwie na niewyobrażalną skalę. Ostatnie lata nie są łatwe dla pszczół – zmagają się z wysokimi stratami sezonowymi spowodowanymi m.in. warrozą, ubożeniem bazy pokarmowej, pestycydami i ekstremami pogodowymi. Odkrycie nowej “superkarmy” daje jednak nadzieję na polepszenie ich losu.

Pszczoły na suplementach – nadchodzi super-karma

Naturalnym pokarmem pszczół jest pyłek kwiatowy. Dostarcza on im nie tylko białek i węglowodanów, ale także steroli – składników odżywczych, których nie są one w stanie same wytworzyć (w przeciwieństwie np. do ludzi). Dotychczasowe substytuty pyłku, choć zapewniały pszczołom białka, w ogóle pomijały kwestie steroli, co skutkowało m.in. fatalnym osłabieniem ich systemu odpornościowego.

Ostatnio pojawiło się wyjątkowo optymistyczne odkrycie: naukowcy stworzyli tzw. „superżywność” dla pszczół – odżywkę wzbogaconą o sterole produkowane przez genetycznie modyfikowane drożdże. Nowy suplement dostarcza sześciu głównych steroli.  W rezultacie, w koloniach otrzymujących taką dietę zaobserwowano aż 15-krotny wzrost liczby osobników osiągających dorosłość. Szacuje się, że rozwiązanie może trafić w ręce pszczelarzy już w ciągu najbliższych dwóch lat, po dalszych testach i wdrożeniu na szerszą skalę. To olbrzymia nadzieja na problem słabnącej bazy pokarmowej dla pszczół.

Pestycydy w miodach – wyniki badań

Niestety innym problemem jest wpływ zanieczyszczenia środowiska na jakość miodu. W kwietniu tego roku Greenpeace przeprowadził badanie, które wykazało obecność pestycydów w aż 65% badanych próbek miodu. W co piątej próbce badacze znaleźli tiachlopryd, którego używanie jest zakazane od lutego 2021 roku. Z kolei w 10 próbkach przekroczony był poziom dopuszczalnej zawartości substancji toksycznej.

Zastanawiacie się jaki typ miodu jest najbezpieczniejszy? Z Wielkiego Testu Miodu wynika, że będzie to miód gryczany. Najmniej bezpieczny jest miód rzepakowy.

“Pamiętajmy, że ciało pszczoły działa jak naturalny filtr, który zatrzymuje metale ciężkie i wiele substancji toksycznych. Jeżeli mimo to znajdujemy takie substancje w miodzie, oznacza to, że stan środowiska musi już być alarmujący – komentuje Krzysztof Cibor, szef zespołu kampanii Greenpeace.   

„Adoptuj Pszczołę” – społeczna mobilizacja w obronie zapylaczy

Wielki Test Miodu był elementem długofalowej kampanii Adoptuj Pszczołę prowadzonej przez Greenpeace. Jest to prowadzona od 2013 roku akcja społeczna, dzięki której tysiące osób angażują się w pomaganie pszczołom. Dzięki wirtualnym „adopcjom” na stronie adoptujpszczole.pl każdy ma szansę wesprzeć akcję. Uczestnicy dokonują wpłaty darowizny, od 2 zł za jedną pszczołę 🙂 Dzięki zgromadzonym środkom przez lata udało się już wiele zdziałać: stworzono między innymi sto hoteli dla owadów zapylających w 16 miastach w Polsce czy przeprowadzono Wielki Spis Zapylaczy. Wielkim sukcesem było też działanie interwencyjne polegające na odbudowie pszczelej populacji w Przyczynie Dolnej, gdzie w jedną noc zginęło kilka milionów pszczół.

Niezbędne dalsze kroki – stworzenie narodowej strategii

Ukoronowaniem akcji Adoptuj Pszczołę byłoby stworzenie Narodowej Strategii Ochrony Owadów Zapylających. Nad wprowadzeniem takiej prawnej formy ochrony zapylaczy od wielu lat pracują działacze społeczni we współpracy z Ministerstwem Rolnictwa oraz Klimatu i Środowiska. Projekt takiego dokumentu powstał wraz z naukowcami i ekspertami już kilka lat temu. Niestety prace nad jego wejściem w życie wciąż trwają. Ostatnie spotkanie robocze w tej sprawie odbyło się w lipcu 2025 roku w Karkonoszach.

W niedzielę 20 kwietnia wybuchł pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym, obejmując 450 hektarów chronionych terenów. W akcji gaszenia uczestniczyło ponad 340 strażaków, pięć śmigłowców i zespoły dronowe. Największym wyzwaniem okazały się tlące torfowiska. Pożar udało się opanować dzięki zaangażowaniu służb oraz długo wyczekiwanemu deszczowi, który wsparł działania ratunkowe. To już trzeci pożar w tym parku w ostatnich latach. Specjaliści podkreślają, że powodem dramatycznej sytuacji jest narastająca susza i zmiany klimatyczne. Tak sucho nie było tutaj od lat. Miejsca znane z rozlewisk przypominają suchy step, a zaprószony ogień może z łatwością się rozprzestrzeniać Dogaszanie ognia trwa, a służby nie ustają w działaniach, by nie dopuścić do ponownego rozgorzenia pożaru.

Wpływ pożarów nad Biebrzą na ludzi i rolnictwo

Pożary w Biebrzańskim Parku Narodowym to nie tylko problem przyrody, ale i realne zagrożenie dla ludzi i gospodarki regionu.  Pogarszają jakość powietrza i zagrażają zdrowiu mieszkańców. Niszczą łąki i pastwiska, co uderza w lokalne rolnictwo i pogłębia problem suszy. Ograniczają też przychody z turystyki. Dodatkowo, spalanie torfowisk przyczynia się do emisji CO₂, nasilając zmiany klimatyczne odczuwalne w całej Polsce.

Najgorsze pożary ostatnich lat w Biebrzańskim Parku Narodowym

W ostatnich latach w Biebrzańskim Parku Narodowym dochodzi niestety regularnie. Przyjrzyjmy się podsumowaniu z ostatnich 5 lat:

2020 rok:
Największy pożar w historii parku, który wybuchł w kwietniu. Ogień objął wtedy około 5,5 tys. hektarów bagien i torfowisk. Gaszenie trwało blisko tydzień, a w akcji uczestniczyło kilkuset strażaków, wojsko, samoloty gaśnicze i śmigłowce. Przyczyną był najprawdopodobniej wypalanie traw.

2022 rok:
W sierpniu doszło do kolejnego pożaru na powierzchni około 70 hektarów w sąsiedztwie Czerwonego Bagna – najcenniejszego przyrodniczo rezerwatu na terenie parku. Strażacy szybko opanowali ogień, ale sytuację utrudniała susza i trudno dostępny teren bagienny.

2025 rok:
W kwietniu znowu zapaliły się bagna — pożar objął w sumie 450 hektarów. Do akcji ruszyło ponad 340 strażaków, pięć śmigłowców i drony. Dzięki deszczowi i intensywnym działaniom służb pożar udało się opanować przed dotarciem do ścisłych rezerwatów, w tym Czerwonego Bagna.

Czy bobry to szkodniki powodujące powodzie czy może pożyteczne stworzenia? To pytanie spowodowało gorącą debatę po ostatniej powodzi na Odrze. Ostatni tydzień przyniósł nowe zaskakujące fakty. Dzięki działalności bobrów Czesi zaoszczędzili 5 milionów złotych!

Bobry ratują Czechów przed suszą

Dorzecze Wełtawy w Czechach, niegdyś zielone i tętniące życiem, przez złą gospodarkę wodną zamieniło się w XX wieku w step. Błędy z przeszłości postanowiono naprawić. Sporządzono projekt rewitalizacji terenu, tak by przywrócić jego wartość przyrodniczą i podnieść poziom wód w okolicznych studniach. Miał on kosztować 30 milionów koron, czyli ok. 5 milionów złotych. Projekt był na etapie oczekiwania na pozwolenia budowlane. Tymczasem w styczniu tego roku okazało się, że żadne inwestycje nie są potrzebne. Za ludzi całą pracę wykonały (i to za darmo)… okoliczne bobry. Budowane przez nie tamy oraz żeremia spowodowały utworzenie podmokłych terenów, na które powróciła przyroda. Te sympatyczne futrzaste zwierzęta pomagają również w naszym kraju. „W Polsce bobry, dzięki swym niesamowitym zdolnościom budowlanym, gromadzą co najmniej 200 m3 wody. Tym samym zapobiegają suszom i powodziom” – głosi okładka książki Andrzeja Czecha „Król bóbr. Architekt przyszłości”.

Donald Tusk kontra bobry

Tymczasem z tymi pożytecznymi zwierzętami chciał walczyć we wrześniu 2024 r. Donald Tusk. Jego zdaniem ich działalność prowadzi do osłabiania wałów i zwiększania zagrożenia powodziowego. Tę wypowiedź skrytykowali eksperci. Ich zdaniem za zły stan wałów w Polsce nie odpowiadały bobry, lecz Państwo. Fakt, bobrom zdarza się czasem kopać wzdłuż rzeki, ale zabezpieczenie przed nimi wałów jest banalnie proste – wystarcza montaż specjalnych siatek. Z kolei w górnych odcinkach rzek bobry są niesłychanie pożyteczne. Budując małe tamy spowalniają spływ wody, zwiększając tzw. małą retencję oraz tworząc mokradła w korytach rzek. Dzięki temu zagrożenie powodziowe znacząco się zmniejsza.

Czy bobry niszczą drzewa?

Rzeczywiście, bobry używają kłód drzew do budowy tam i żeremi. Drewno to też ich pożywienie – jedzą korę i miękkie części drewna. Szacuje się, że dorosły samiec powala około 200 drzew rocznie! Choć ich działalność może wyglądać jak niszczenie, w rzeczywistości wpływają bardzo korzystnie na ekosystem, tworząc nowe siedliska dla wielu gatunków. Korzyści z tworzonych przez bobry mokradeł przewyższają ewentualne straty z prowadzonej przez nie wycinki. Populacja bobra w Polsce liczy według szacunków ponad 100 tys. osobników.

Ruszają przełomowe pozwy dwóch chorych na astmę Polaków. Mogą liczyć na odszkodowanie w wysokości nawet kilkuset tysięcy złotych. Czy w ich ślad pójdą tysiące kolejnych osób?

55-letni Pan Andrzej z Rybnika oraz 5-letni chłopiec spod Torunia cierpią na astmę i inne powikłania układu oddechowego. W ich imieniu pozew przeciwko Skarbowi Państwa składa fundacja Client Earth Prawnicy dla Ziemi. Poszkodowani mogą liczyć na odpowiednio 200 i 100 tys. PLN zadośćuczynienia za utratę zdrowia oraz odszkodowania za koszty leczenia. 

„Mój syn każdego dnia zmaga się z chorobą, która odbiera mu dzieciństwo.  Zwykłe wyjście na dwór może zaostrzyć jego dolegliwości, więc często staramy się unikać przebywania na zewnątrz w sezonie grzewczym. Czyste i bezpieczne powietrze to nie luksus, to potrzeba, bez której normalne życie dla niego staje się niemożliwe. Przecież mój syn ma prawo do normalnego życia – do zabawy i beztroski, jak każdy 5-latek” – mówi Urszula, matka chłopca.

W podobnej sytuacji jest zapewne wielu Polaków. Smog bezsprzecznie przyczynia się do chorób płuc, ale nie tylko. Wpływa negatywnie również na pracę serca, układu nerwowego i hormonalnego. Według raportu firmy doradczej Deloitte z 2019 r. smog kosztuje Polskę aż 111 mld zł rocznie, a działania w tym zakresie są wciąż niewystarczające.

Podobny pozew skarżący Państwo za zaniechania w zakresie poprawy jakości powietrza wytoczył w 2015 r. mieszkaniec Rybnika. Sąd drugiej instancji zasądził odszkodowanie na jego korzyść w wysokości 30 tysięcy złotych. Niestety pieniędzy nie otrzymał – we wrześniu 2024 r. Skargę Nadzwyczajną w tej sprawie złożyła Prokuratura Generalna.

Tym niemniej fala tego typu pozwów narasta w całej Unii Europejskiej i z reguły kończą się wygraną obywateli, którzy nie chcą ponosić kosztów zbyt wolnej walki państw z zanieczyszczeniem powietrza. Trzymamy kciuki by podobne wyroki zaczęły zasądzać również polskie sądy.

W październiku coroczny ranking najbardziej zanieczyszczonych miast w Polsce przygotował Polski Alarm Smogowy. Najwięcej przekroczeń norm stwierdzono w województwach łódzkim, śląskim i małopolskim. Na czele rankingu znalazły się między innymi takie miasta jak Nowa Ruda, Sucha Beskidzka, Nowy Targ, Rybnik, Brzeziny. Najczystsze powietrze jest natomiast w Zielonej Górze, Suwałkach i Koszalinie. Autorzy raportu przyznają też, że od jego pierwszej edycji z roku 2014 widać znaczącą poprawę.

Unia Europejska nie ustaje w walce o czyste powietrze – w październiku przyjęto nowe, bardziej wymagające normy jakości powietrza, które mają obowiązywać od 2030 roku.

Drzewa zamiast grobów – ekologiczne pochówki w Krakowie

Coraz więcej osób chce ograniczać liczbę śmieci – nie tylko za życia ale też po swojej śmierci. Na takie zapotrzebowanie odpowiada kwatera “Drzewo Pamięci” – ekologiczny cmentarz.

Został on otwarty 20 września w Krakowie na cmentarzu komunalnym w Podgórkach Tynieckich. Jest to wydzielona zielona przestrzeń, gdzie będzie mogło być pochowanych 135 osób w biodegradowalnych urnach na prochy. Zamiast potężnych kamiennych grobowców – tu akceptowane będą tylko “kamienie pamięci” lub drewniane tabliczki wbite w ziemię. Nie będzie można wznosić żadnych ozdób betonowych lub stalowych. Dzięki temu pochówek może przybrać minimalistyczną formę. Nową część cmentarza wydzielono kolumną drzew – szpalerem cisów. Co ciekawe, będzie tu mógł być pochowany każdy, bez względu na religię. W zeszłym roku podobne miejsce powstało w Poznaniu na cmentarzu Miłostowo, a w tym roku również w Łodzi na cmentarzu Szczecińska.

W Polsce kremacje są coraz popularniejsze – stanowią już 40% pochówków. Rośnie też zainteresowanie minimalistycznymi nagrobkami.

Chociaż Dolny Śląsk wciąż walczy z powodzią i jej skutkami, trwają już pierwsze analizy hydrologów i klimatologów odnośnie przyczyn tegorocznej powodzi. 

Spowodował ją wyjątkowo potężny niż genueński, który ze względu na ocieplenie klimatu zebrał mnóstwo wilgoci z wygrzanej po rekordowo gorącym lecie Europy. Na obszarze Polski na pewno do skali katastrofy dołożyły się wycinki lasów w Kotlinie Kłodzkiej. Stare lasy liściaste działają jak gąbka i są w stanie przytrzymać dużo wody i spowolnić jej spływ w dół dolin. Gdy ich brakuje, a w ich miejsce pojawiają się zręby, pola albo monokultury świerkowe, możliwości retencji czyli zatrzymywania wody przez lasy są dużo mniejsze. Wówczas silne opady powodują katastrofalne spiętrzenia wody w górskich potokach. Jak bardzo wycinki zwiększyły rozmiary powodzi? O dokładną liczbę trudno. Zdaniem Jana Mencwela, autora książki “Hydrozagadka” mogły one zwiększyć stany wód w Nysie Kłodzkiej o 15-20%.

Apelujemy do władz lokalnych i centralnych o docenienie roli przeciwpowodziowej lasów i większą o nie troskę w kolejnych latach.

Porażki i sukcesy w walce z zanieczyszczeniem rzek

Latem 2022 roku doszło do pamiętnej katastrofy ekologicznej na Odrze – wyłowiono z niej setki tysięcy martwych ryb. Według szacunków zginęła ponad połowa życia w rzece. Przyczyną katastrofy było zasolenie wód i wykwit śmiercionośnej złotej algi, czyli mikroorganizmu jednokomórkowego, który szybko się namnaża i nie potrzebuje do tego słońca. Z kolei za zasolenie ponad wszelką wątpliwość odpowiadała działalność zakładów przemysłowych, przede wszystkim kopalni miedzi. 

Z pozytywów – w tym roku udało się wypracować skuteczną i unikalną na skalę światową metodę walki ze złotą algą. Naukowcy z Uniwersytetu Szczecińskiego opracowali bowiem naturalny preparat na bazie krzemu o nazwie SinStop, który jest w stanie eliminować śmiercionośny glon, bez negatywnego wpływu na ekosystem. Jednak preparat ten pomaga zwalczać objawy katastrofy ekologicznej, a nie jej przyczyny. Nasze zakłady przemysłowe i kopalnie wciąż odprowadzają nadmiernie zanieczyszczone i zasolone wody do wielu polskich rzek. W sierpniu tego roku kolejne setki ton martwych ryb pojawiły się w jeziorze Dzierżno Duże koło Gdańska oraz w Kanale Gliwickim. 

Jednak SinStop to nie jedyna metoda na zwalczanie objawów katastrofy ekologicznej. Pod nadzorem Ministerstwa Klimatu i Środowiska prowadzony jest także inny eksperyment, który polega na dozowaniu nadtlenku wodoru (H2O2) do rzeki Kłodnicy, gdzie trafia zawierająca złotą algę woda z Dzierżna Dużego, a następnie przedostaje się do Odry. Wiemy już, że dozowanie nadtlenku wodoru do Kłodnicy spowodowało zmniejszenie poziomu złotej algi w wodzie o 95-99 proc. 

Źródła:

www.greenpeace.org/poland/aktualnosci/35015/zlota-alga-zabija-dalej-a-sol-z-kopaln-sie-leje/ 

polskieradio24.pl/artykul/3415977,polacy-znalezli-sposob-na-walke-ze-zlota-alga-to-przelom-na-skale-swiatowa 

Kwas hialuronowy – co to jest?

Kwas hialuronowy to jeden z najpopularniejszych składników w pielęgnacji skóry, ale czy faktycznie jest to kwas? Wielu z nas słysząc „kwas hialuronowy” automatycznie myśli o kwasach chemicznych, które mogą wydawać się agresywne dla skóry. Prawda może być jednak zaskakująca. Kwas hialuronowy to nie kwas w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale humektant, czyli substancja która przyciąga i zatrzymuje wodę w skórze. 

Jak działa kwas hialuronowy?

Główną funkcją kwasu hialuronowego jest oczywiście utrzymanie nawilżenia skóry. Jego cząsteczki wiążą wodę i zatrzymują ją w skórze, co prowadzi do natychmiastowego nawilżenia i ujędrnienia skóry oraz wygładzenia drobnych linii zmarszczek. Ponadto, kwas hialuronowy może również stymulować produkcję kolagenu, co przyczynia się do poprawy elastyczności skóry i zapobiegania starzeniu się. Produkty z kwasem hialuronowym świetnie sprawdzą się także na oparzenia słoneczne, dzięki kojącym i łagodzącym działaniu.

Jak stosować kwas hialuronowy?

Kwas hialuronowy jest dostępny w różnych formach, takich jak kremy czy serum. Można go stosować na skórę twarzy, szyi, dekoltu oraz innych obszarach wymagających nawilżenia. Najlepiej stosować go na oczyszczoną skórę, przed nałożeniem kremu nawilżającego. Można również mieszać go z ulubionym kremem czy serum, aby wzmocnić jego działanie. 

Gdzie kupić kwas hialuronowy dobrej jakości?

Oczywiście w Na Gramy! W ofercie naszego sklepu znajdziesz produkty z kwasem hialuronowym w różnych postaciach i stężeniach.  

Jeśli nie lubisz spędzać czasu w łazience i nie chcesz niepotrzebnie wydłużać swojej rutyny pielęgnacyjnej, postaw na krem nawilżający z dodatkiem kwasu hialuronowego i żeń-szenia od La-Le.

Krem do twarzy z żeń-szeniem i kwasem hialuronowym 1,5% 60ml La-Le

Jeśli przy wyborze kosmetyków stawiasz na prosty skład i niską cenę, wybierz kwas hialuronowy 1% od Naturologii.

Kwas hialuronowy 1% 30ml Naturologia

Jeśli natomiast potrzebujesz skoncentrowanego działania, postaw na kwas hialuronowy w aż 3-procentowym stężeniu marki Auna Vegan.

Kwas hialuronowy 3% 30ml Auna Vegan

Lasy deszczowe od dawna nazywane są „płucami planety”. Z biegiem lat, mimo licznych odkryć sugerujących, że to glony produkują większość potrzebnego nam tlenu, nie straciliśmy chęci do ochrony tych dzikich rezerwatów. Aktywiści i organizacje pozarządowe działają na rzecz ich ochrony zarówno na mniejszą jak i większą skalę, a czasem największa zmiana to ta, która dzieje się w społeczeństwie dzięki zmianie naszych nawyków i decyzjach podejmowanych przez władze.

22. czerwca obchodzimy Światowy Dzień Lasów Deszczowych i to dobry moment aby na nowo zdefiniować, jak i dlaczego powinniśmy się o nie troszczyć! 

Dlaczego lasy deszczowe są tak cenne?

  1. Lasy deszczowe odpowiadają za około 20% całej fotosyntezy zachodzącej na ziemi (to jest, nie wliczając oceanów). Jednocześnie magazynują one znaczące ilości dwutlenku węgla (około ¼), który jest przecież głównym czynnikiem napędzającym zmian klimatyczne już od czasu rewolucji przemysłowej. Co więcej, biorąc pod uwagę obszary bagien torfowych, które można w nich znaleźć, ilość węgla zmagazynowanego pod ziemią jest prawdopodobnie znacznie wyższa. 
  2. Zajmując zaledwie 6% dostępnego terenu, są one domem dla około 50% znanych nam gatunków – a nie odkryliśmy jeszcze wszystkich roślin, zwierząt i grzybów (w tym tych zdolnych do produkcji antybiotyków!) zamieszkujących najgłębsze części lasów deszczowych. 
  3. Lasy deszczowe są bezpieczną przestrzenią dla wielu rdzennych społeczności, które nie tylko zasługują na ochronę swoich praw, ale także mogą przekazywać bezcenną wiedzę na temat tajemnic flory i fauny tych cennych regionów. 

Dlaczego lasy deszczowe są zagrożone?

Wylesianie jest głównym zagrożeniem dla różnych rodzimych lasów na całym świecie, ale lasy deszczowe, ze względu na ich bogatą glebę, są eksploatowane w największym stopniu.

Najsilniejsze czynniki są czysto ekonomiczne – produkcja wołowiny i mono-plantacje (kukurydzy, soi, bananów… szkodliwe też dla różnorodności biologicznej jak i klimatu) są regularnie wykorzystywane jako wymówki do spalania i wycinania ogromnych obszarów lasów deszczowych w całej Ameryce. I pomimo wspaniałej pracy fundacji czy organizacji środowiskowych, zrobiliśmy bardzo niewielki postęp w zakresie polityki ochrony (nie mówiąc, że się cofamy).

Lasy deszczowe cierpią również z powodu sezonowych pożarów, które stają się coraz bardziej dotkliwe wraz ze wzrostem średniej temperatury na Ziemi każdego roku, a wiele części głębokiej dżungli i torfowisk płonie non-stop…

Chociaż obszar Brazylijskich lasów amazońskich (tych najbardziej rozległych) niestety wciąż z roku na rok spada, w stosunku do lat 2000-2005 tereny poddane wycinkom są na szczęście znacznie mniejsze (co można zobaczyć na przykład na tym wykresie). W ostatnich latach najbardziej imponujące zmiany zobaczyć mogliśmy szczególnie z roku 2022 na rok 2023, kiedy to liczba wyciętych hektarów spadła aż o połowę (niewątpliwe także w związku ze zmianą brazylijskich władz).

Co TY możesz zrobić?

Przede wszystkim: edukuj się, jakie codzienne wybory najbardziej przyczyniają się do wylesiania. Czasem drobne zmiany zachowań potrafią mieć ogromne znaczenie także dlatego, że zachęcają do tego innych!

  1. Ogranicz lub zrezygnuj z wołowiny, szczególnie tej z Ameryki Południowej. Wszystkie statystyki potwierdzają, że to właśnie ona jest najczęstszym powodem wycinania lasów deszczowych, gdyż jest najbardziej dochodowa. Jeśli chcesz jeść czerwone mięso postaw na to od lokalnych, sprawdzonych dostawców!

Często w tym temacie przywoływana jest także soja (zwykle stosowana w zamiennikach mięsa czy nabiału) jednak znaczna większość jej produkcji przeznaczana jest na paszę dla zwierząt. Dlatego też nawet jedząc tofu, czy pijąc mleko sojowe przyczyniamy się do zniszczeń lasów deszczowych mniej niż gdy spożywamy mięso i produkty odzwierzęce.

  1. Wybieraj kakao, kawę czy herbatę oraz owoce (szczególnie takie jak banany, ananasy i mango) certyfikowane znakiem Rainforest Alliance, czyli pozarządowej organizacji, która od lat jako jedyna weryfikuje pochodzenie produktów i sposób w jaki są otrzymywane, zmuszając tym samym producentów do kontroli nad własnymi dostawcami. Wbrew pozorom takich produktów jest coraz więcej, co bardzo cieszy chociaż trzeba przyznać, że jest to już na tym etapie bardzo duża organizacja… a w takich nigdy nie uniknie się pewnego stopnia korupcji.
  2. Uważaj na produkty na bazie oleju palmowego (przede wszystkim kosmetyki). Niestety plantacje palmy olejowej bardzo często są monokulturami bez przestrzeni dla natywnych zwierząt i roślin, a tereny pod ich powstanie wiążą się z wycinaniem bardzo dużych obszarów lasów. Olej palmowy i jego pochodne mają wiele twarzy. Jeśli w składzie INCI widzisz fragmenty takie jak ‘palm’, ‘stear’, ‘laur’, czy ‘glyc’ to prawdopodobnie dany produkt zawiera olej palmowy i producent chce to ukryć (tutaj fajna ściągawka ukrytych nazw po angielsku!).

Jest to jednak olej znacznie wydajniejszy niż inne (wymaga mniej wody, energii i substancji odżywczych) więc czasem jest mimo wszystko najlepszym wyborem. Wtedy weryfikuj swój zakup szukając informacji o certyfikacji RSPO, która weryfikuje producentów podobnie jak Rainforest Alliance tylko specjalizuje się właśnie w tym trudnym do zastąpienia składniku. I tutaj sytuacja ta sama – jeśli możesz, unikaj. Produkty z certyfikatem są tak naprawdę ostatecznością!

  1. Nadal masz wątpliwości? Dobrą praktyką w zasadzie zawsze jest wybór produktów Fair Trade, które poza klimatem i lokalnym środowiskiem dbają także o ludzi – i tyczy się to w zasadzie każdej grupy produktów.

Źródła:

World Rainforest Day 2021: What you should know | CNN

Rainforests explained: where they are, what they do, and why they’re crucial for our planet | Global Witness

Amazon rainforest: Brazil deforestation rate 2023 | Statista

Amazon rainforest: Deforestation rate halved in 2023 (bbc.com)

Palm FAQs for Champions – Efeca

Alternative names for palm oil – Orangutan Alliance

Wraz z nadejściem wiosny, wiele osób decyduje się na koszenie trawników, aby zachować estetyczny wygląd ogrodu. Jednak częste koszenie trawników może mieć negatywne skutki dla środowiska, ponieważ przyczynia się do emisji dwutlenku węgla i niepotrzebnego zużycia energii. Ponadto, skoszona trawa to gorsze siedlisko dla lokalnej fauny i flory, a co za tym idzie – mniejsza bioróżnorodność. 

Jak więc możemy dbać o nasze trawniki w sposób bardziej ekologiczny? Przede wszystkim, ograniczajmy częstotliwość koszenia. Pozwólmy trawie rosnąć nieco dłużej, co pomaga w zachowaniu wilgoci w glebie i redukcji emisji CO2. Dodatkowo, stosujmy kosiarki elektryczne lub akumulatorowe zamiast tych spalinowych, aby zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych.

Kolejnym krokiem jest wybór odpowiedniego czasu na koszenie. Unikajmy koszenia w gorące dni, gdyż może to spowodować uszkodzenia trawy. Ponadto, pozbawienie trawnika części traw w okresach suszy może przyczynić się do erozji gleby i ograniczenia jej zdolności do zatrzymywania wody. Co więcej, koszenie między godziną 22 a 6 rano, może zagwarantować nam mandat za hałasowanie i zakłócanie ciszy nocnej. 

Warto również rozważyć pozostawienie części trawy jako naturalnego nawozu. Metoda ta, znana jako „koszenie na wysokość”, pozwala na pozostawienie świeżej trawy na trawniku, co zapewnia naturalne nawożenie i redukuje ilość odpadów.

Wreszcie, zwracajmy uwagę na nasze nawyki pielęgnacji trawnika. Unikajmy stosowania szkodliwych chemikaliów, takich jak pestycydy i nawozy sztuczne, które mogą zanieczyścić wody gruntowe i szkodzić roślinom i zwierzętom. Poprzez świadome podejście do pielęgnacji trawników, możemy zmniejszyć negatywny wpływ koszenia na środowisko. 

Szacowanie ile produktu potrzebujemy

Jedna łyżeczka to około 5g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

Jedna łyżka to około 15g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

Jedna szklanka to około 250g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.