Rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP) – to nowe przepisy, do których wprowadzenia szykuje się nasz kraj. Ich celem jest to, aby producenci ponosili koszty wprowadzania opakowań na rynek.
Jak będzie działać nowy system?
Każdy producent wprowadzający na rynek opakowanie będzie płacił kilkugroszową opłatę do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Ten z kolei zgromadzone środki rozdysponuje pomiędzy samorządy, przedsiębiorstwa odbierające odpady i zajmujące się recyklingiem. Finalnie w całym kraju powinno doprowadzić to do obniżenia stawek za wywóz śmieci. Producenci z kolei będą mieli bodziec do ograniczania nadmiernego zużycia opakowań. Tym samym staną się niejako “odpowiedzialni finansowo” za wytworzone przez siebie opakowania. Wprowadzona zostanie zatem (wreszcie) następująca logika – to producent zanieczyszcza środowisko, a nie konsument i to on powinien za to płacić! System ma skłaniać producentów do przestawienia się na bardziej ekologiczne i łatwiejsze do recyklingu opakowania, za które będą pobierane niższe opłaty.
“Chodzi o to, że to producenci muszą ponosić odpowiedzialność za swój produkt w całym cyklu życia produktu, czyli nie tylko do momentu sprzedaży, tak jak jest to generalnie obecnie, ale aż do unieszkodliwienia odpadu, który powstał z tego produktu” – powiedziała podczas konferencji wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska.
Podobna opłata, tzw. opłata produktowa, obowiązuje już obecnie – natomiast dotyczy jedynie przedsiębiorców, którzy nie wypełnią wymaganego poziomu recyklingu opakowań. W praktyce stanowi więc rodzaj sankcji za niewywiązanie się z obowiązków odzysku i recyklingu, a jej wysokość zależy od rodzaju materiału opakowaniowego. Nowy system ROP rozszerzy ten mechanizm, wprowadzając obowiązkową opłatę opakowaniową od każdego kilograma wprowadzonego na rynek opakowania, niezależnie od poziomu recyklingu.
System będzie wdrażany etapami — początkowo od 2026 r. producent zapłaci jedynie do pół grosza więcej za opakowanie, natomiast od 2028 r. koszt wzrośnie do kilku groszy.
Ile dokładnie wynosić będzie opłata opakowaniowa?
Opłata opakowaniowa będzie ponoszona przez przedsiębiorców za każdy kilogram opakowania wprowadzony do obrotu. Jej wysokość będzie różna w zależności od materiału.
W pierwszym roku działania ustawy (2026) opłata wyniesie 8% docelowej stawki, w 2027 r. będzie to 20%. Od 2028 roku będzie obowiązywać pełna stawka. Zgodnie z szacunkami wpływy z opłaty opakowaniowej w 2028 r. mają wynieść ponad 5 mld zł.
Co na to producenci? Ekologia im nie w smak
Proponowane rozwiązania spotkały się z krytyką organizacji biznesowych, przede wszystkim Konfederacji Lewiatan. Jej zdaniem centralny model oparty na jednej państwowej instytucji (NFOŚiGW) jako operatorze może ograniczyć konkurencję, być nieefektywny i doprowadzić do wzrostu cen dla konsumentów.
Kiedy ROP zacznie obowiązywać?
System ROP to obiecujące podejście do redefinicji odpowiedzialności za odpady opakowaniowe — przenosi ciężar na producentów i sprzyja ekodesignowi. W Na Gramy mamy nadzieję, że politycy nie ugną się pod presją biznesu, patrzącego tylko na swoje zyski. Ostateczny kształt ustawy i systemu zdecyduje o tym, czy rzeczywiście przyniesie korzyści środowisku. Na razie projekt ustawy został ogłoszony i trafił do konsultacji publicznych i międzyresortowych. Głosowanie nad ustawą odbędzie się prawdopodobnie na koniec roku.
Od 3 lat ONZ negocjuje podpisanie globalnego traktatu ds. ograniczenia plastiku. Zgodnie z szumnymi zapowiedziami, konferencja w Genewie od 3 do 14 sierpnia miała być finałową rundą negocjacji i doprowadzić do podpisania globalnego traktatu. Niestety, odważne rozwiązania blokuje przemysł naftowy i petrochemiczny.
Limity produkcji czy innowacyjne rozwiązania
Kluczowy spór dotyczy tego, czy w projektowanym traktacie mają znaleźć się limity produkcji plastiku dla poszczególnych krajów, czy może ma on jedynie skupiać się na rozwiązaniach z zakresu projektowania opakowań i ich recyklingu. Kraje zależne od przemysłu petrochemicznego — m.in. Arabia Saudyjska, Rosja, Iran, a także USA — opowiadają się oczywiście za niewprowadzaniem jakichkolwiek limitów. Z kolei koalicja ambitnych krajów, do których należy Unia Europejska, Kolumbia, Chile, Panama, Kraje Afryki i Pacyfiku są za wprowadzeniem limitów produkcji oraz ograniczeniem toksycznych substancji używanych w tworzywach sztucznych. Ich zdaniem recykling plastiku jest ważny ale liczby pokazują, że kluczowe jest ograniczenie produkcji – która wciąż rośnie w rekordowym tempie. W 1950 roku produkowaliśmy 2 miliony ton plastiku rocznie. Obecnie jest to 400 milionów ton, a w 2050 roku możemy przekroczyć miliard!

Projektowany tekst traktatu, bez jakichkolwiek celów ograniczenia produkcji, ambitne kraje określiły „całkowicie nie do przyjęcia”. Mocniejszy w słowach Greenpeace opisał go jako „dar dla przemysłu petrochemicznego i zdradę ludzkości”. Do debaty włączył się nawet Dalajlama, który zaapelował do zwiększenia wysiłków w negocjacjach. “Plastik, choć przyniósł wiele korzyści to jednak jego nadmierna produkcja szkodzi ludziom i zwierzętom prowadząc do chorób i śmierci, pogłębia również kryzys klimatyczny” – powiedział duchowy przywódca Tybetańczyków.

Zdrowie ludzkie zagrożone – eksperci biją na alarm
Wszyscy wiemy, że wszechobecny w środowisku plastik jest bardzo szkodliwy dla ludzi i zwierząt. Niestety, jest go z każdym rokiem coraz więcej. Nowe raporty potwierdzają też jego szkodliwość dla zdrowia. Jeden z ostatnich szacunków określił koszty zdrowotne związane z zanieczyszczeniem plastikiem na 1,5 biliona dolarów rocznie. Inne badanie wykazało że toksyczny związek DEHP zawarty w plastiku spowodował w 2018 roku śmierć 256 000 ludzi.
Recykling plastiku? To nie działa…
Według raportu oblikowanego w piśmie “Lancet” globalna produkcja plastiku wzrosła ponad 200-krotnie w ciągu ostatnich 70 lat, a w 2050 roku ma się niemal potroić. Oznacza to, że przekroczymy miliard ton rocznie. Recykling plastiku nie jest rozwiązaniem – obecnie dotyczy on jedynie 9% wyprodukowanego globalnie plastiku i pomimo szeregu akcji marketingowych czy rozwiązań technicznych pozostaje na niezadowalającym poziomie. Cała reszta plastiku kończy swój żywot na wysypiskach śmieci lub w naszych lasach, na polach czy w oceanach.

Źródło: Health Policy Watch
Co teraz?
Negocjacje miały zakończyć się 14 sierpnia 2025 r., lecz dobrnęły do ściany. Brakuje konsensusu, a projekt traktatu traci zdolność mobilizowania globalnej współpracy. Powstaje pytanie, czy uda się przetrwać tę historyczną próbę — czy będzie nowe porozumienie, czy raczej zmarnowana szansa.
Wszyscy zapewne słyszeli już wiele razy o tym, że mikroplastik coraz bardziej zanieczyszcza naszą planetę. Te mikroskopijne cząsteczki tworzyw sztucznych wpływają negatywnie na życie wielu roślin i zwierząt, w tym człowieka. Cząsteczki mikroplastiku znaleziono już wszędzie – na wszystkich kontynentach, w kosmosie, w mięsie ryb, we wszystkich organach człowieka, w tym w mózgu, w ludzkiej krwi czy mleku karmiących matek. Niestety, tegoroczne badania naukowców wykazały kolejną negatywną konsekwencję zanieczyszczenia mikroplastikiem. Jego obecność w liściach roślin hamuje bowiem istotnie fotosyntezę – proces, który zapewnia wzrost roślin i wytwarzanie przez nie tlenu. Według ekspertów, może to doprowadzić do istotnego spadku plonów i głodu.
Negatywny wpływ plastiku na rozwój roślin
Przeprowadzona przez “The Guardian” analiza różnych badań naukowych pozwoliła wyodrębnić kluczowe aspekty negatywnego wpływu mikroplastiku na rozwój roślin. Jest to:
- blokowanie światła słonecznego, które jest niezbędne do życia;
- hamowanie przepływu mikroelementów i transportu wody wewnątrz roślin;
- uwalnianie toksycznych chemikaliów zmniejszających poziom chlorofilu.
Wszystko to prowadzi do spowolnienia tempa fotosyntezy o około 12%. To z kolei prowadzi do spowolnienia wzrostu roślin i zmniejszenia globalnych plonów pszenicy, kukurydzy i ryżu o 14%. Ten odsetek na pewno będzie rósł wraz ze wzrostem ilości plastiku w środowisku. To z kolei może zwiększyć liczbę głodujących ludzi na świecie o 400 milionów osób w przeciągu najbliższych 20 lat.
Kryzys klimatyczny i mikroplastik – dwa zagrożenia dla rolnictwa
Zanieczyszczenie mikroplastikiem najprawdopodobniej przyczyni się w tym samym stopniu do spadku globalnych plonów co kryzys klimatyczny. Ten odpowiada za pustynnienie wielu regionów oraz klęski żywiołowe, które niszczą uprawy. Ocieplająca się planeta, co prawda powoduje, że w niektórych rejonach warunki dla rolnictwa mogą się lokalnie poprawiać (np. Północna Szwecja) – tym niemniej sumarycznie wpływ ocieplającej się planety na rolnictwo będzie zdecydowanie negatywny.
Tym samym, bezpieczeństwo żywieniowe naszej planety będzie zagrożone przez dwa czynniki równocześnie – kryzys klimatyczny i plagę mikroplastiku. Zachęcamy do kupowania żywności na wagę, bez plastiku!
Źródła / dodatkowe informacje:
Recykling plastiku to nie rozwiązanie
O problemach z recyklingiem tworzyw sztucznych i gigantycznym pozwie w USA
Wielu producentów przekonuje nas, że plastik nadający się do recyklingu to ekologiczna opcja. Wystarczy wyrzucić plastikową butelkę do odpowiedniego “żółtego” kosza. Wówczas trafi ona do recyklingu, zostanie użyta ponownie – i problem z głowy. Niestety, ten obraz jest w dużym stopniu fałszywy. Przekonał się o tym boleśnie koncern Exxon Mobile, jeden z największych producentów plastiku na świecie, którego spotkał potężny pozew w Stanach Zjednoczonych.
Exxon Mobile oszukiwał w sprawie recyklingu plastiku
Exxon Mobile został oskarżony, że przez dziesięciolecia oszukiwał opinię publiczną. W przekazach marketingowych promował recykling jako “skuteczny sposób na odpady z tworzyw sztucznych”. Tymczasem, wbrew zapowiedziom koncernu, do recyklingu trafiało mniej niż 5% wyprodukowanego przez firmę plastiku. Reszta kończyła na wysypiskach śmieci bądź w spalarniach. Exxon został pozwany przez Stan Kalifornia – firmę czeka zapewne długi i kosztowny proces.
Recykling plastiku w Polsce
Podobnie sytuacja wygląda w Polsce. Wielu producentów reklamuje recykling plastiku jako rozwiązanie na wszystkie problemy. Tymczasem, w praktyce recykling plastiku jest utrudniony poprzez kolorowe nadruki, zabrudzenia. Nigdy nie będzie możliwe odzyskanie 100% surowca. Co więcej, tworzywa sztuczne z recyklingu są niższej jakości i trwałości. Plastik da się przerabiać ponownie jedynie 2-3 razy (a szkło praktycznie w nieskończoność). Według różnych źródeł, poziom recyklingu tworzyw sztucznych w naszym kraju wynosi około 20-30%. Dlatego nadrzędnym celem powinno być zmniejszenie zużycia plastiku, a nie jego recykling.
Kluczowe ograniczenia w recyklingu plastiku:
1. Różnorodność rodzajów plastiku
Istnieje wiele rodzajów tworzyw sztucznych, z których każdy ma inną strukturę chemiczną. Najczęściej spotykane to PET, HDPE, PVC, LDPE, PP i PS. Każdy z tych typów plastiku wymaga innej metody recyklingu, co komplikuje proces. Nie wszystkie rodzaje plastiku są recyklingowane w równym stopniu – np. PET i HDPE są łatwiejsze do przetworzenia, podczas gdy inne, jak PVC, stanowią większe wyzwanie.
2. Zanieczyszczenia i mieszanie materiałów
Plastiki często są zanieczyszczone innymi substancjami, takimi jak etykiety, kleje, resztki żywności czy farby. Tego typu zanieczyszczenia muszą zostać usunięte przed recyklingiem, co zwiększa koszty i komplikuje proces. Ponadto wiele produktów wykonanych jest z różnych rodzajów plastiku lub jest połączonych z innymi materiałami, co utrudnia ich rozdzielenie i ponowne przetworzenie.
3. Degradacja jakości
Każdy cykl recyklingu plastiku obniża jego jakość. W wyniku procesu termicznego (topienie plastiku) polimery ulegają degradacji, co sprawia, że tworzywo staje się mniej wytrzymałe i mniej wartościowe. W efekcie plastik można recyklingować tylko ograniczoną liczbę razy, zanim stanie się nieużyteczny. Przykładowo, najczęstszy rodzaj plastiku czyli klasyczną butelkę PET może przetworzyć jedynie 2-3 razy.
4. Opłacalność
Proces recyklingu plastiku często bywa nieopłacalny. Koszt recyklingu niektórych tworzyw sztucznych może być wyższy niż produkcja nowych materiałów z ropy naftowej. W zasadzie nieopłacalny jest recykling frakcji plastiku PVC, PS czy LDPE.
Źródła / czytaj dalej:
Mikroplastik znaleziony w jądrach
Mikroplastik to drobinki tworzyw sztucznych, które pod różną postacią opanowują nasz świat. Skala zanieczyszczenia mikroplastikiem jest ogromna. Znaleziono go w jedzeniu, w kosmosie, na szczycie Mount Everestu, wnika również do naszych ciał. Jego długoterminowy, wieloletni wpływ na zdrowie nie jest jeszcze do końca poznany i jest przedmiotem intensywnych badań. Najnowsza praca amerykańskich naukowców, opublikowana w piśmie “Toxicological Sciences”, wykazała relatywnie duże ilości mikroplastiku jakie odkładają się w ludzkich i psich jądrach. Może być on przyczyną istotnego spadku płodności u młodych mężczyzn.
Naukowcy wykryli mikroplastik we wszystkich przebadanych tkankach, zarówno ludzkich jak i psich. Najczęstszym typem plastiku był polietylen (PE) – obecny w plastikowych torbach i butelkach. U ludzi zaobserwowano trzy razy większe stężenie mikroplastiku niż u psów. Zespół badaczy naukowo potwierdził również odwrotną korelację pomiędzy ilością polichlorku winylu (PVC) a ilością plemników – im więcej tej frakcji mikroplastiku w jądrach tym mniej plemników, a co za tym idzie mniejsza płodność mężczyzny.
“Rodzaj plastiku jest istotny. PVC uwalnia bowiem duże ilości substancji oddziałujących na spermatogenezę i zawiera związki zaburzające pracę hormonów” – powiedział Xiaozhong Yu, główny autor badania.
“Nie chcemy nikogo straszyć. Chcemy tylko opracować dane naukowe i uświadomić ludziom, że mikroplastik jest wszędzie dookoła nich. Możemy podejmować odpowiednie decyzje, aby unikać narażenia na zanieczyszczenie, zmieniać nasz styl życia i nasze zachowanie – podkreślił ekspert.
Opracowanie na podstawie Toxilogival Sciences, TVN 24, Forbes, National Geographic
Kolejny zakaz plastikowych opakowań?
Rada i Parlament UE porozumieli się w sprawie wprowadzenia kolejnego zakazu plastikowych opakowań na terenie Unii Europejskiej. Na zmiany musi przygotować się branża hotelarska i restauracyjna oraz lotniska. Znikną m.in. mini opakowania kosmetyków z hoteli oraz jednorazowe opakowania na sosy, ketchup, przyprawy, czy śmietankę do kawy. Ponadto zakazane będzie pakowanie świeżych warzyw i owoców w plastik, a także owijanie folią walizek na lotniskach. Porozumienie zostanie teraz przedłożone przedstawicielom państw członkowskich w Radzie oraz parlamentarnej Komisji Ochrony Środowiska. Po zatwierdzeniu nowe prawo zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2030 roku.
Wszystko to w ramach zobowiązania państw Unii do zapewnienia selektywnej zbiórki co najmniej 90 proc. jednorazowych opakowań plastikowych w skali roku. Polska musi osiągnąć ten cel do 2029 roku, a żeby temu sprostać, niezbędny jest także system kaucyjny, który ma wejść w życie z początkiem 2025 roku. Sklepy o powierzchni powyżej 200 metrów kwadratowych, będą miały obowiązek odbierania pustych butelek i zwracania kaucji.
Producenci plastiku łamią przepisy
Najnowsze badanie Center for Climate Integrity (CCI) wykazało, że producenci plastikowych opakowań od ponad 30 lat wprowadzają w błąd konsumentów odnośnie recyklingu plastiku. W komunikacji marketingowej notorycznie przeceniają jego skalę i możliwości. Tymczasem recykling plastiku jest procesem trudnym, kosztownym i nie może być, zdaniem autorów raportu, reklamowany jako rozwiązanie ekologiczne i zrównoważone.
Pod ostrzał autorów raportu trafił również znaczek recyklingu – trzy zielone strzałki ułożone w trójkąt, który umieszczony jest na większości opakowań. Wprowadza on w błąd i tworzy iluzję, że recykling może trwać w nieskończoność. Tymczasem plastikowa butelka PET nadaje się do recyklingu 3-4 razy, jednak z powodu zanieczyszczeń plastiku, a także kosztu procesu, rzadko kiedy w Polsce wraca do obiegu więcej niż jeden raz. Poziom recyklingu plastiku też nie jest na wysokim poziomie i według różnych szacunków osiąga 20-30%. Zdaniem CCI, jedynie zmniejszenie ilości używanego przez konsumentów plastiku może trwale polepszać stan naszej planety i środowiska.
Na wielu plastikowych butelkach na wodę znajdziemy napis „100% z recyklingu” albo „w 100% do recyklingu”. Niestety oba te stwierdzenia są nieprawdziwe i mogą wprowadzać klientów w błąd. Do takiego wniosku doszły organizacje konsumenckie, w tym Client Earth, które wystosowały ostrzeżenie w tym zakresie do Komisji Europejskiej.
W swoim stanowisku argumentują, że zielone deklaracje na butelkach sugerują, że używanie jednorazowych plastikowych butelek może być przyjazne lub neutralne dla środowiska. Tymczasem butelki z napisem „100% z recyklingu” nigdy nie są wykonane w całości z plastiku pochodzącego z recyklingu! Nie można ich też poddawać recyklingowi w nieskończoność. Co więcej tylko 9% plastiku, jaki kiedykolwiek wyprodukowano, poddano recyklingowi. Recykling nigdy nie nadąży za ilością plastiku produkowanego na naszej planecie.
Organizacja ClientEarth wzywa firmy do rezygnacji z przekazów marketingowych, które wprowadzają w błąd i mogą odwodzić konsumentów od wyborów pro-środowiskowych, takich jak używanie butelek na wodę wielokrotnego użytku.
Przypomnijmy – nie tak dawno Polski Rząd wdrożył wreszcie unijną dyrektywę zakazującą sprzedaży jednorazowego plastiku. Na liście zakazanych produktów znalazły się między innymi patyczki higieniczne, jednorazowe sztućce, plastikowe słomki, pojemniki na żywność ze styropianu. Na liście nie ma jednak tzw. zrywek, czyli cienkich plastikowych toreb na warzywa, oferowanych za darmo w prawie wszystkich polskich supermarketach. 80 proc. odpadów morskich w UE stanowią te z tworzywa sztucznego, z czego większość to jednorazówki, w tym zrywki. Foliówki są w pierwszej dziesiątce najbardziej zaśmiecających Europę przedmiotów.
„Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie planuje wprowadzenia regulacji mających na celu eliminację z obiegu bardzo lekkich toreb na zakupy z tworzywa sztucznego” – twierdzi wiceminister klimatu Jacek Ozdoba. Według obecnych przepisów zrywki mogą być sprzedawane bezpłatnie „gdy są wymagane ze względów higienicznych lub jako podstawowe opakowanie żywności luzem”. Ten zapis w ustawie pozwala sklepom dalej oferować darmowe zrywki, z których ochoczo korzystają tłumy klientów – co można zaobserwować w dowolnym polskim supermarkecie. A sterta plastikowych śmieci dalej rośnie.
Od 24 maja zaczyna obowiązywać w Polsce zakaz sprzedaży jednorazowych produktów plastikowych. Nowe przepisy wynikają z dyrektywy unijnej i miały być wdrożone w naszym kraju już w 2021 r. Rząd PIS opóźnienie tłumaczył pandemią.
Zakazanych będzie 9 jednorazowych plastikowych produktów: patyczki higieniczne, jednorazowe sztućce, słomki z tworzyw sztucznych, mieszadełka do napojów, patyczki do mocowania balonów, pojemniki na żywność ze styropianu, pojemniki i kubki na napoje ze styropianu. Przepisy nakładają też obowiązek opłaty za opakowania na wynos (maksymalnie może ona wynieść 1 zł).
Przepisy wprowadzają też nowe zasady oznaczania opakowań produktów takich jak podpaski, tampony, chusteczki nawilżane czy papierosy z filtrem. Ich producenci będą musieli teraz informować klientów o tym, że używany przez nich produkt ze względu na zawartość plastiku jest szkodliwy dla środowiska.
Firmy które nie dostosują się do przepisów, zapłacą wysokie kary, nawet do 500 tys. zł.