Projekt ustawy zakłada, że za szkody wyrządzone rzece będzie można pozywać do sądu. Do końca kwietnia potrzeba 100 tysięcy podpisów. Dołącz się do walki o tę piękną rzekę!
Projekt Ustawy Osoba Odra
Celem ustawy jest zagwarantowanie skutecznej ochrony prawnej dla całego ekosystemu Odry. Obecny system prawny prowadzi bowiem do nierówności – firmy mają osobowość prawną i mogą bronić swoich praw. Ekosystem rzeki z którego korzystają ludzie i zwierzęta takich praw nie ma. Dzięki nowym uregulowaniom prawnym Odra zyska prawo do wolności od zanieczyszczeń, swobodnego przepływu, zachowania bioróżnorodności, regeneracji swoich zasobów. Za naruszenie tych praw grozić będą kary. Uzyskanie przez Odrę osobowości prawnej znacząco uprości pociąganie do odpowiedzialności zakładów przemysłowych czy osób prywatnych zanieczyszczających rzekę w przypadku kolejnej katastrofy ekologicznej. Celem ustawy nie jest uznanie Odry za człowieka ani zakaz używania jej przez ludzi – krok ten ma po prostu usprawnić proces ścigania tych, którzy jej szkodzą. W przypadku procesu, w imieniu Odry przed sądem będzie stawać 15-osobowy Komitet Reprezentantów. Do komitetu należeć będą osoby wskazane przez samorządy lokalne, ministerstwo środowiska, organizacje społeczne, a także Spółkę Państwową Wody Polskie.
Katastrofa na Odrze – podsumowanie
Choć przyrodnicy zabiegają o ochronę Odry od wielu lat, na pewno silnym bodźcem dla obecnych działań była katastrofa ekologiczna w 2022 roku. W jej wyniku w rzece wyginęło około 100 milionów ryb, 60 milionów małży czy blisko 150 milionów ślimaków. Niezależne raporty stwierdziły, że przyczyną katastrofy był zakwit złotej algi, spowodowany przede wszystkim przez nadmierne zanieczyszczenie i zasolenie rzeki przez działalność kopalń. Raport NIK po katastrofie wykazał, że działania podejmowane ku poprawie jej stanu są wciąż niewystarczające, a stan ekosystemu uległ poważnemu pogorszeniu.

Petycja w sprawie Odry – gdzie można podpisać?
Podpisy pod petycją zbiera Komitet Inicjatywy Ustawodawczej “Czysta Odra”. Wszystkie informacje można uzyskać na stronie internetowej ustawa.osobaodra.pl Petycję podpiszemy w internecie na przykład tutaj lub w różnych punktach stacjonarnych, których na bieżąco aktualizowana lista znajduje się na wyżej wymienionej stronie internetowej.
Oto niektóre miejsca, gdzie możemy podpisać projekt ustawy:
- Częstochowa, Scout, ul. Drogowców 12,
- Dąbrowa Górnicza, DoPIESzczeni Fryzjer dla zwierząt, ul. Legionów Polskich 143/KL II,
- Gdańsk Wrzeszcz, Oprawa Obrazów U Pawła, Pan Paweł, ul. Kościuszki 71,
- Grudziądz , Fundacja Jedna Sztuka, Monika Chełminiak, ul. Piaski 53,
- Koszalin, Quantum – Centrum Zdrowia Psychicznego w Koszalinie, Joanna Grodzicka-Waniewska, ul. Tymiankowa 19,
- Kraków, Cukiernia Doliński, Lucyna Staśto-Dolińska, Kraków, ul. Legionów Piłsudskiego 13,
- Kraków, Spółdzielnia Ogniwo, Kraków, ul. Smolki 11a, wt.-sob. 17-22,
- Kraków, Gabinet Psychologii Pozytywnej, Ewa Grzywacz, Os. Szklane Domy 1/232,
- Kwidzyn, Fit Cake, Karolina, ul. Stefana Żeromskiego 165,
- Leszno, Paweł Sikorski, ul. Słowiańska 2,
- Łódź, Na Gramy. Sklep bez plastiku, ul. Piotrkowska 34, Łódź, pn.-pt. 10-19, sob. 10-15,
- Olsztyn, Anahaj Centrum Samoświadomości, Jola Andrzejuk, ul. Andrzeja Struga 2,
- Piła, Na Gramy. Sklep bez plastiku, ul. Piłsudskiego 1, Piła, pon-pt 10-18.30, sob 10-14,
- Poznań, Na Gramy. Sklep bez plastiku, ul. Garbary 42, Poznań, , pon-pt 10-19, sob 10-15,
- Ruda Śląska, Joanna Herwy, ul. Pakuły 32a,
- Sosnowiec, Sklep Zoologiczny Dorada, ul. Gospodarcza 23,
- Szczecin, Rehbet Centrum Rehabilitacji, Natalia Rycko, ul. Cedyńska 3,
- Szczecin, Collegium Balticum Akademia Nauk Stosowanych, Tatiana Staroń, ul. Mieszka I 61c,
- Warszawa, Big Book Cafe MDM, Koszykowa 34/50, pon.-pt. 11:00-19:00,
- Wrocław, Na Gramy. Sklep bez plastiku, ul. Grabiszyńska 212/U6, Wrocław, pn.-pt. 10-19, sob. 10-16.
Inne rzeki na świecie z osobowością prawną
Nadawanie osobowości prawnej rzekom czy innym elementom przyrody nie jest polskim pomysłem. Takie działania podjęto już w ponad 500 przypadkach na świecie. Osobowość prawną posiada rzeka Magpie w Kanadzie, dorzecze rzeki Atrato w Kolumbii, czy Whanganui w Nowej Zelandii. Posiada ją też laguna Mar Menor w Hiszpani, której ochrona została wprowadzona po obywatelskiej akcji pod którą podpisało się 650 tysięcy osób! W Nowej Zelandii ochroną objęta jest za to święta góra Taranaki. Nikogo nie dziwi, że korporacje i firmy mogą posiadać osobowość prawną, tym bardziej zasadne jest nadanie osobowości prawnej realnemu podmiotowi, żywemu organizmowi, jakim jest rzeka.

Ten spór toczy się od dawna. W końcu musiał go rozstrzygnąć Trybunał Sprawiedliwości. Czy wegetariańskie produkty mogą używać “mięsnych” nazw? Czy produkty oznaczone nazwą kiełbasa, burger, szynka muszą mieć w składzie mięso?
Wystarczy rzucić ten temat przy wigilijnym stole, a zajadła dyskusja gotowa. Prawie każdy ma na ten temat ostro wyrobione zdanie. Zwolennicy zakazu używania nazw mięsnych dla wegetariańskich odpowiedników grzmią, że jest to mylące, “co to za kiełbasa, co nie ma mięsa”, w ogóle jej nie przypomina w smaku, a poza tym to “dlaczego Ci wegetarianie chcą jeść kiełbasy i burgery”. Odwołują się do “obrony kultury i tradycji”. Ich zdaniem terminy te są zarezerwowane dla produktów zawierających mięso, a ich użycie w odniesieniu do produktów roślinnych stanowi zniekształcenie kulinarnych wartości.
Z kolei druga strona argumentuje, że mięsne nazwy to najbardziej trafna nazwa dla tych produktów przypominających wyglądem i konsystencją ich mięsne odpowiedniki, stanowi użyteczną informację. Konsumenci od razu wiedzą, czego się spodziewać po produkcie pod względem jego zastosowania kulinarnego. Na przykład „wegański burger” informuje konsumenta, że może on zastąpić mięso w burgerze. Dajmy też wegetariańskim produktom szanse konkurowania na półkach z mięsnymi, wyjdzie to nam, zwierzętom i klimatowi tylko na dobre. Terminologia zbliżona do mięsa ułatwia ludziom, którzy dopiero zaczynają ograniczać spożycie mięsa, przejście na dietę roślinną. Dzięki temu produkty bezmięsne wydają się bardziej przystępne i mniej „obce”, co może wspierać zdrowe nawyki żywieniowe oraz zmniejszać konsumpcję mięsa. Poza tym ich zdaniem, język i terminologia ewoluuje wraz ze zmianami kulturalnymi i kulinarnymi. Wegańska kiełbasa może brzmi dla kogoś dziwnie teraz, ale nie będzie tak za kilka lat.
4 października Trybunał TSUE zdecydował, że jest dozwolone używanie nazw takich jak kiełbasa i szynka do bezmięsnych produktów. Tym niemniej wciąż opakowanie nie może wprowadzać klienta w błąd – “roślinność” produktu musi być odpowiednio oznaczona.
A co Wy sądzicie o wegańskich kiełbasach i burgerach?
Klimatyczne bzdury w sejmowej komisji ds. klimatu
Marek Suski stanął na czele sejmowej komisji ds. klimatu, której przewodniczył również w poprzedniej kadencji. To efekt negocjacji i podziału komisji pomiędzy rządzącą koalicją a PIS-em. Tymczasem wiedza o klimacie Marka Suskiego jest mierna o czym świadczy to, że wygrał on w 2021 r. plebiscyt na “Klimatyczną bzdurę roku” prowadzony przez akademicki portal Nauka o Klimacie. Suski powiedział wówczas, że „nasze lasy i nasze zielone uprawy pochłaniają więcej, niż emitujemy CO2”. Tymczasem Polska rokrocznie emituje ok. 300 milionów ton, a nasze lasy pochłaniają nie więcej niż 20 milionów ton.
Niestety, wiedzą nie zabłysnęła również wiceprzewodnicząca komisji, posłanka Polski 2050, Paulina Hennig-Kloska, która jest typowana na nową szefową Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Na pytanie dziennikarza RMF FM, czy wie ile jest Parków Narodowych w Polsce odpowiedziała, że “Tak, wiem, oczywiście. Kilka, osiem, dziewięć?”. Tymczasem Parków Narodowych w naszym kraju jest obecnie 23, a według przyrodników i aktywistów powinno szybko powstać przynajmniej 10 kolejnych.
Umowa koalicyjna – co z postulatami związanymi z ekologią?
Przyjrzyjmy się temu, co znajduje się w opublikowanej treści umowy koalicyjnej jeśli chodzi o ochronę przyrody i klimat. Bardzo pozytywną deklaracją jest wyłączenie z wycinki 20% najcenniejszych polskich obszarów leśnych. Dodatkowo ma być wprowadzony zakaz spalania drewna w krajowych elektrowniach. Umowa koalicyjna przewiduje również zwiększenie powierzchni parków narodowych w Polsce. Zdaniem komentatorów zabrakło niestety konkretów w tym zakresie.
Rządząca koalicja chce usprawnić monitoring stanu polskich wód oraz przeprowadzić tzw. renaturyzację rzek czyli odtworzenie ich ekosystemów. Ważnym zadaniem będzie również walka ze smogiem – planowane są dodatkowe środki finansowe na termomodernizację budynków.
Koalicja zakłada przeznaczenie całości środków uzyskanych ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 na zieloną transformację energetyczną oraz uwolnić
Czego zabrakło w umowie? Nie ma w niej zakazu zakaz chowu zwierząt na futra czy chowu klatkowego. Nie przewidziano również żadnych zmian w zakresie polowań. W umowie brakuje też daty odejścia przez Polskę od spalania węgla i osiągnięcia przez Polskę neutralności klimatycznej.
Na wielu plastikowych butelkach na wodę znajdziemy napis „100% z recyklingu” albo „w 100% do recyklingu”. Niestety oba te stwierdzenia są nieprawdziwe i mogą wprowadzać klientów w błąd. Do takiego wniosku doszły organizacje konsumenckie, w tym Client Earth, które wystosowały ostrzeżenie w tym zakresie do Komisji Europejskiej.
W swoim stanowisku argumentują, że zielone deklaracje na butelkach sugerują, że używanie jednorazowych plastikowych butelek może być przyjazne lub neutralne dla środowiska. Tymczasem butelki z napisem „100% z recyklingu” nigdy nie są wykonane w całości z plastiku pochodzącego z recyklingu! Nie można ich też poddawać recyklingowi w nieskończoność. Co więcej tylko 9% plastiku, jaki kiedykolwiek wyprodukowano, poddano recyklingowi. Recykling nigdy nie nadąży za ilością plastiku produkowanego na naszej planecie.
Organizacja ClientEarth wzywa firmy do rezygnacji z przekazów marketingowych, które wprowadzają w błąd i mogą odwodzić konsumentów od wyborów pro-środowiskowych, takich jak używanie butelek na wodę wielokrotnego użytku.
Unia Europejska oficjalnie zakazała sprzedaży sypkiego brokatu z tworzywa sztucznego i kosmetyków zawierających peelingujące mikrogranulki plastiku. Już w połowie października ze sklepowych półek zaczęły znikać kosmetyki z syntetycznym brokatem.
Dlaczego wprowadzono zakaz akurat na ten produkt?
Brokat to tak naprawdę mikroplastik, którego negatywny wpływ na środowisko od dawna potwierdzają badania naukowe. Drobinki plastiku z łatwością przedostają się do kanalizacji i trafiają do rzek, jezior i oceanów, szkodząc organizmom żywym. Mikroplastik może być wchłaniany przez organizmy morskie – znaleziono go m.in. w skorupiakach, mięczakach i rybach. Część odławianych ryb wykorzystywana jest do produkcji pasz dla zwierząt hodowlanych, co dodatkowo zwiększa obszar skażenia mikroplastikiem. Obecność mikroplastiku wykryto również w wielu produktach spożywczych, takich jak: piwo, woda pitna, miód, cukier, sól. Poprzez łańcuchy pokarmowe mikroplastik może dostać się do organizmu człowieka. Długotrwałe narażenie na spożycie mikroplastiku, nawet przy małym stężeniu, stanowi potencjalne zagrożenie dla zdrowia ludzi i może powodować nowotwory oraz zaburzenia układu rozrodczego. Badania wykonane z inicjatywy WWF przez Uniwersytet w Newcastle w Australii udowodniły, że do organizmu ludzkiego trafia do 5 g mikroplastiku tygodniowo!
Wspomniany zakaz jest kolejnym etapem ograniczania szkodliwych dla środowiska zanieczyszczeń mikroplastikiem w krajach członkowskich UE o 30 proc. do roku 2030 r. Komisja Europejska wprowadziła to rozwiązanie w zeszłym miesiącu, argumentując, że zapobiegnie ono uwalnianiu do środowiska około pół miliona ton mikroplastiku!
Jednak nie każdy brokat będzie zakazany!
Dozwolony pozostanie brokat biodegradowalny, który nie wpływa negatywnie na środowisko. W skład takiego brokatu zwykle wchodzi biodegradowalna pochodna celulozy, gliceryna roślinna i mika kosmetyczna – a wygląda tak samo dobrze jak taki plastikowy. Zobacz!

Na szczęście w Na Gramy już od dawna mamy w sprzedaży biodegradowalne brokaty od Ministerstwa Dobrego Mydła, więc nie musisz rezygnować z błyszczących makijaży!
Składy tych brokatów dostają od nas ocenę celującą:
“Biodegradowalna pochodna celulozy, gliceryna roślinna, woda, szelak, mix mik kosmetycznych – syntetycznych i mineralnych”.
Co więcej, mika mineralna stosowana w produkcji brokatów Ministerstwa Dobrego Mydła pochodzi z USA – jej wydobycie regulowane jest przepisami krajowymi, określającymi zasady zachowania bezpieczeństwa i higieny pracy.
Aby korzystać z tych naturalnych brokatów nie potrzebujesz żadnego specjalnego kleju, wystarczy, że posmarujesz skórę balsamem do ust, masełkiem, czy lepkim olejkiem, a drobinki przylgną do skóry bez problemu
To co, który kolor ekologicznego brokatu wypróbujesz? 😉

Źródła:
Samsonowska, K., & Kaszuba , A. (2022). Microplastic . Polimery, 67(1), 28-33. https://doi.org/10.14314/polimery.2022.1.4
www.ministerstwodobregomydla.pl
Unia Europejska wprowadza nowe przepisy walczące z greenwashingiem
Często w reklamach widzimy hasła, że dany produkt jest „eko”, „przyjazny dla środowiska”, „pomaga chronić klimat”. Badania przeprowadzone przez Unię Europejską wykazały, że aż 53 proc. takich oświadczeń zawierało “nieprecyzyjne, wprowadzające w błąd lub niepoparte dowodami informacje”. Dlatego Komisja Europejska opracowała projekt dyrektywy, który ma z tym walczyć. Używanie takich zwrotów będzie dopuszczalne wyłącznie wtedy, gdy przedstawiane korzyści będą potwierdzone naukowo i zweryfikowane w specjalnym systemie.
Zakazane będzie również określenie produktów mianem „neutralnych klimatycznie”, czy „dobrych dla planety”, w przypadku gdy dana firma nie zmniejsza swoich emisji CO2, a jedynie rekompensuje swoją szkodliwą działalność poprzez pewne ekologiczne kroki takie jak np. sadzenie drzew (które często znacznie wyolbrzymia).
Dodatkowo, Komisja Europejska planuje wprowadzić nowe oznaczenia produktów z przedłużonym okresem gwarancji, tak by konsumenci łatwiej mogli rozpoznawać produkty bardziej trwałe.
Gdy dyrektywa wejdzie w życie, państwa członkowskie będą miały 24 miesiące na włączenie nowych przepisów do swojego prawa.
Manifest 100 dni. Zielony apel do komitetów wyborczych.
Organizacje pozarządowe zajmujące się klimatem stworzyły Manifest 100 Dni. Jest to apel do komitetów wyborczych o złożenie deklaracji w sprawie podjęcia działań kluczowych dla klimatu i środowiska w pierwszych 100 dniach sprawowania władzy przez nowy rząd.
W manifeście wymieniono 16 ekologicznych postulatów. Pierwszym jest przyjęcie kompleksowej ustawy o ochronie klimatu. Kolejnym jest powołanie Funduszu Transformacji Energetyki i przeznaczenie 100% wpływów z systemu handlu uprawnieniami do emisji na rozbudowę sieci energetycznych oraz inne zielone inwestycje, takie jak termomodernizacja budynków. Pilnym zadaniem według manifestu jest wprowadzenie edukacji na temat ochrony klimatu i środowiska do podstawy programowej, która obecnie nie zapewnia uczennicom i uczniom należytej wiedzy o zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko.
Dokument podpisało szereg organizacji, między innymi: Rodzice dla Klimatu, WWF, Instytut na rzecz Ekorozwoju, Fundacja Lasy i Obywatele, Green Rev Institute, Ekowyborca i wiele innych.
Przypomnijmy – nie tak dawno Polski Rząd wdrożył wreszcie unijną dyrektywę zakazującą sprzedaży jednorazowego plastiku. Na liście zakazanych produktów znalazły się między innymi patyczki higieniczne, jednorazowe sztućce, plastikowe słomki, pojemniki na żywność ze styropianu. Na liście nie ma jednak tzw. zrywek, czyli cienkich plastikowych toreb na warzywa, oferowanych za darmo w prawie wszystkich polskich supermarketach. 80 proc. odpadów morskich w UE stanowią te z tworzywa sztucznego, z czego większość to jednorazówki, w tym zrywki. Foliówki są w pierwszej dziesiątce najbardziej zaśmiecających Europę przedmiotów.
„Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie planuje wprowadzenia regulacji mających na celu eliminację z obiegu bardzo lekkich toreb na zakupy z tworzywa sztucznego” – twierdzi wiceminister klimatu Jacek Ozdoba. Według obecnych przepisów zrywki mogą być sprzedawane bezpłatnie „gdy są wymagane ze względów higienicznych lub jako podstawowe opakowanie żywności luzem”. Ten zapis w ustawie pozwala sklepom dalej oferować darmowe zrywki, z których ochoczo korzystają tłumy klientów – co można zaobserwować w dowolnym polskim supermarkecie. A sterta plastikowych śmieci dalej rośnie.
Kiedyś wymiana baterii w telefonie była prosta – wystarczyło otworzyć klapkę z tyłu i wymienić baterię na nową. Żądni zysków producenci tak zaczęli projektować telefony, by samodzielna wymiana baterii stała się niemożliwa, bardzo droga lub skutkowała utratą gwarancji. Często naprawa telefonu jest tak kosztowna, że taniej jest kupić nowy telefon – ku uciesze producenta. Te nieekologiczne praktyki powodują, że wytwarzamy coraz więcej elektrośmieci.
Mają z tym walczyć nowe przepisy UE, zgodnie z którymi baterie w telefonach i smartfonach mają być tak zaprojektowane, aby konsumenci mogli je łatwo wyjąć i wymienić.
Unia chce także, aby do 2031 roku możliwe było odzyskanie 95 proc. litu (ważny składnik akumulatorów) z elektrośmieci. Oprócz tego Unia Europejska dąży do przedłużenia żywotności telefonów. Nowe przepisy zakładają, że urządzenia powinny pozostawać w dobrym stanie przez co najmniej 800 ładowań. Poza tym mają być odporniejsze na uszkodzenia, takie jak upadek czy zanieczyszczenie piaskiem lub kurzem. Nowe prawo prawdopodobnie zacznie obowiązywać od 2027 roku.