Odbiory osobiste w 5 miastach – Łódź, Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań!

Co lepsze – herbata liściasta czy w torebkach?

Herbata to napar uwielbiany przez cały świat. Jest bogata w witaminy, minerały, przeciwutleniacze, a także w wiele innych substancji odżywczych, które mają korzystny wpływ na zdrowie. W sklepach możemy trafić na dwa sposoby sprzedaży herbat – herbata liściasta albo ekspresowa, czyli w torebkach. Dodatkowo herbata liściasta może być sprzedawana w pudełeczkach albo zupełnie luzem, jak ma to miejsce w sklepach Na Gramy 🙂 

Poznajcie kilka powodów, które sprawiają, że herbata liściasta jest lepszym wyborem niż ta w torebkach

Weronika Sztobryn – Na Gramy Łódź

Mikroplastik w torebkach

Najbardziej uderzającą informacją jest to, że przeważająca część producentów wykonuje torebki z różnego rodzaju plastikowych włókien syntetycznych, między innymi politereftalanu etylu czyl poliamidów (mówiąc prościej z nylonu czy PET). Zaparzanie plastikowej torebki do herbaty w temperaturze 95 stopni powoduje uwalnianie mikroplastiku i nanoplastiku. Póki co nie zbadano dokładnie skutków długoterminowego picia mikroplastiku, jednak są uzasadnione obawy, że mogą one być negatywne. Istnieją marki herbat na rynku, które pakują swoje liście w torebki z włókien naturalnych, wykonane z ekologicznego włókna drzewnego i celulozowego. Trzeba przyznać, że to dobra alternatywa, bo takie opakowania nie uwalniają mikroplastiku jak poprzednie i są kompostowalne. Jednak należy pamiętać o trzeciej, najlepszej opcji. Do herbat sypanych nie potrzebujemy tak naprawdę żadnych opakowań, wystarczy pojemnik i duży kubek!

Mniejszy ślad węglowy, mniej śmieci.

Herbata liściasta jest bardziej przyjazna dla środowiska niż herbata w torebkach. Według The Tea Division torebki z herbatą mają 10-krotnie większy ślad węglowy niż sypana herbata liściasta. Jedna herbata zaparzona z liści to jedynie 21 gramów emisji  CO2, podczas gdy jedna torebka z herbatą to już 210 gramów. Ponadto według badań torebki z herbatą ulegają biodegradacji tylko w 70%! Kluczowe obciążenie dla środowiska to zatem nie sam produkt rolny, czyli herbata, a produkcja jednorazowych torebek. Wymaga to sporej ilości energii. Sam produkt rolny, czyli herbata ma mniejszy ślad węglowy niż torebka. Jest to też odpad w całości kompostowalny. 

Pijąc herbatę liściastą produkujemy znacznie mniej śmieci. Nie przyczyniamy się do wytworzenia zbędnych elementów takich jak sznurki, papierowe metki, metalowe  zszywki i plastikowe torebki.

A co z jakością? Liście czy proszek?

Herbata liściasta jest na ogół wyższej jakości niż herbata w torebkach. Dzieje się tak z powodu różnej formy liści. W herbacie liściastej są zwykle większe, co pozwala im lepiej zachować swój smak i aromat. W herbatach ekspresowych liście nie mają szansy się rozwinąć. Zdarza się też tak, że do takich herbat używa się resztek po tych sypanych. Najczęściej jednak do produkcji herbat w torebkach używa się liści gorszej jakości, bo po prostu na pierwszy rzut oka nie da się określić jakości herbaty, dopiero po rozcięciu torebki jest to możliwe. 

Kolejną zaletą herbaty liściastej jest to, że jest mniej przetworzona niż herbata w torebkach. Dzieje się tak, ponieważ liście nie są miażdżone podczas procesu warzenia, co pozwala zachować ich naturalny smak i składniki odżywcze. Oznacza to również, że herbata liściasta zawiera więcej przeciwutleniaczy niż herbata w torebkach.

W Na Gramy możecie kupić przepyszne herbaty od Instytutu Kawy, prosto do własnego opakowania 🙂

Jedyny argument – wygoda

Herbata liściasta wyprzedza swoją konkurentkę w każdej kategorii: od korzyści zdrowotnych, smaku i jakości, po wpływ na środowisko. 

Dlaczego zatem ludzie sięgają po herbatę w torebkach? W zasadzie jedyną “przewagą” nad herbatą liściastą jest wygoda użytkowania. W torebce mamy odmierzoną odpowiednią ilość herbaty, nie męczymy się też z fusami, które dla wielu (choć nie dla wszystkich) zmniejszają przyjemność z picia tego napoju. Z problemem fusów możemy jednak bez problemu sobie poradzić używając zaparzaczy do herbaty. Są to różnego rodzaju i kształtu metalowe sitka, które nie dość, że są bardzo wygodne to jeszcze wielorazowe i nie powodują dostawania się do płynu mikroplastiku. Nie są też drogie (kosztują kilkanaście – kilkadziesiąt złotych) i mogą nam służyć wiele lat.

Podsumowanie

Źródła:

https://pokoleniezerowaste.pl/czego-nie-wiesz-o-swojej-herbacie
https://www.samovartea.com/teas-carbon-footprint/?fbclid=IwAR21-B0GsnwujwcfLnDf3BlnY8LQOZNaGvKqlwEWeDic9373gf2xLZZ0018
https://matchaalternatives.com/blogs/the-ma-blog/tea-coffee-environmental-impact-carbon-footprint?fbclid=IwAR1I0B7c3Pwtpve6Qr449KEM0J2KOuWhqqJPE5srHFHRj2npyzeqNuPLU9Q
https://matchaalternatives.com/blogs/the-ma-blog/global-warming-tea-primer
https://dzbanherbaty.pl/roznice-miedzy-herbata-lisciasta-a-ekspresowa/

 

Sztuczna choinka stanie się bardziej ekologiczna niż coroczne kupowanie żywego drzewka jeżeli będziesz jej używać przynajmniej 10-15 lat (zależnie od wielkości i użytych materiałów do produkcji choinki sztucznej). Tak wynika z analizy śladu węglowego w cyklu zycia, przeprowadzonej przez Carbon Trust.

Zatem – gdy zależy nam na ekologii po prostu używajmy tego co mamy. Można też kupić używane sztuczne drzewko. Takich ofert w Internecie jest wbrew pozorom całkiem sporo.

 

Jeśli wolisz żywe drzewko – nie musisz go kupować, możesz skorzystać z wypożyczalni takich drzewek. Na tej zasadzie działają specjalne firmy. Firma dostarcza nam do domu drzewko w donicy i odbiera po świętach. Warto zapytać też o opcję wypożyczenia w szkółce leśnej – często jest to możliwe, wówczas po świętach możemy odwieźć drzewko do miejsca w którym je kupiliśmy.

Możesz kupić żywą choinkę w donicy – a po Świętach gdzieś ją zasadzić np. u siebie lub u kogoś w ogrodzie. Wówczas będzie sobie rosła i magazynowała CO2 z atmosfery 🙂

Co zrobić aby choinka kupiona w donicy przyjęła się po świętach? 

Jeśli kupujesz żywą choinkę ciętą, wyrzuć ją poprawnie po świętach – sprawdź gdzie na terenie twojej gminy są punkty odbioru bioodpadów, możesz też zawieźć ją do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnuch (PSZOK).

Kupujmy drzewka pochodzące ze zrównoważonej gospodarki leśnej (posiadające certyfikat PEFC lub FSC)

Możesz też stworzyć alternatywną choinkę. Takie “drzewko” możemy zbudować z samych światełek, z książek, z patyków. Jeden z przykładów takich rozwiązań możecie zobaczyć w witrynie sklepu Na Gramy w Łodzi.

A Wy jaką choinkę wybieracie? 

Osoby chore na cukrzycę z pewnością nie raz zadawały sobie pytanie: Jak wyleczyć cukrzycę? Czy mogę zrobić coś, aby wyzdrowieć? Odpowiedź na te pytania brzmi niestety nie. Cukrzyca jest chorobą przewlekłą, czyli niewyleczalną. Jedynym wyjątkiem jest cukrzyca ciążowa, która pojawia się na początku ciąży i ustępuje po porodzie. Są jednak sposoby na złagodzenie objawów cukrzycy a najskuteczniejszym z nich jest dieta. Osoba z cukrzycą może jeść tak naprawdę wszystko, tylko w mniejszych bądź większych porcjach. Zacznijmy od początku. 

Martyna Lizak – Na Gramy Pabianice

Co to jest cukrzyca? 

Cukrzyca jest przewlekłą chorobą, spowodowaną zaburzeniami gospodarki węglowodanów, tłuszczów oraz białek. Charakteryzuje się zwiększonym stężeniem glukozy we krwi, na skutek zaburzonego wydzielania lub nieprawidłowego działania insuliny. Rozróżnia się dwa podstawowe rodzaje cukrzycy: typ 1 i 2. U osób z cukrzycą typu 1 występuje charakterystyczny brak insuliny a w cukrzycy typu 2 upośledzenie wydzielania insuliny i spadek wrażliwości na ten hormon w tkankach obwodowych. 

Dieta w cukrzycy I i II stopnia: 

Początki cukrzycy mogą być ciężkie z uwagi na zmianę żywienia. Musimy zacząć uważać na to co jemy oraz w jakich ilościach, ponieważ zła dieta może doprowadzić nas do nieprzyjemnych powikłań związanych z chorobą. Najważniejszym jest utrzymanie prawidłowego bądź bliskiego prawidłowemu stężeniu glukozy we krwi – u cukrzyka wartość glukozy na czczo nie powinna przekraczać 130 mg/dl a w ciągu dnia zmieścić się w zakresie 70 – 180 mg/dl. Kolejną podstawą diety jest wyliczanie tzw. WW (wymienniki węglowodanowe) i WBT (wymienniki białkowo – tłuszczowe). Dzięki tej umiejętności diabetyk jest w stanie sam sobie dobierać dawki insuliny oraz zapobiegać niechcianym skokom oraz spadkom glikemii. 

Jak liczyć WW i WBT? 

Aby oszacować liczbę WW w produkcie, należy znać jego gramaturę oraz wiedzieć, ile węglowodanów znajduje się w 100 g tego produktu. Zawartość węglowodanów w 100 g produktu można sprawdzić na większości opakowań. Obliczenie wykonujemy na podstawie proporcji. 

Przykład: Pasta z orzechów ziemnych Krukam bez soli i cukru 

  1. Sprawdź na etykiecie ilość białka (g) w 100g produktu – 25,7g/100g 
  2. Sprawdź na etykiecie ilość tłuszczów (g) w 100g produktu – 46,1g/100g 
  3. Pomnóż ilość białka w 100g przez 4kcal i wyniki podziel przez 100 czyli (25,7g x 4) : 100 ≈ 1 
  4. Pomnóż ilość tłuszczów w 100g przez 9kcal i wynik podziel przez 100 – (46,1 x 9) : 100 ≈ 4 
  5. Dodaj obie uzyskane wartości z pkt. 4 i 5, czyli 1+4 = 5WBT w 100g produktu. 
  6. Teraz już nie ma nic prostszego, jeśli mamy wyliczoną ilość WBT w 100g możemy obliczyć ilość WBT w danej liczbie produktu, np. W jednej łyżce (15g) będziemy mieć 0,75 WBT a w zaokrągleniu 1.  

Uwierzcie, że z biegiem czasu wszystko stanie się dla was banalnie proste. Większość produktów będziecie znać już na pamięć a warto wspomnieć, że istnieje również wiele aplikacji mobilnych, które mogą policzyć to za nas, bądź od razu mają podane orientacyjne liczby. Praktyka czyni mistrza! 

 Zastanawiacie się pewnie, dlaczego nie wspomniałam o IG (indeksie glikemicznym)? 

IG informuje nas tylko orientacyjnie, ile wzrośnie nasz poziom glukozy 2/3h po spożyciu danego produktu nie biorąc pod uwagę jego objętości. W porównaniu do indeksu glikemicznego WW oraz WBT uwzględnia dokładną ilość zjedzonego posiłku co jest bardzo istotne. Dodatkowo po konsultacji z lekarzem mamy ustaloną ilość jednostek insuliny jaką musimy podawać po zjedzeniu danej liczby WW oraz WBT. Przykładowo, jeśli zjemy 3WW musimy podawać 1,5 jednostki insuliny. Co za tym idzie? Brak skoków oraz spadków glikemii, a o to właśnie nam chodzi w cukrzycy! 

A co odpowiedniego cukrzyk znajdzie dla siebie u nas w sklepie Na Gramy?    

… i wiele więcej! 

Zapraszamy do sklepów stacjonarnych oraz do składania zamówień online.

Poniżej przedstawiam tabelę z wyliczonym już WW oraz WBT na 100g produktu z naszego sklepu. 

PRODUKT WW/100g WBT/100g DLACZEGO TEN PRODUKT? 
erytrytol 10 Bardzo zdrowy słodzik – idealny zamiennik cukru. 
ksylitol 10 Wolno podnosi poziom cukru we krwi – zamiennik cukru. 
migdały Regularnie spożywane zmniejszają poziom insuliny na czczo. 
pasta orzechowa Dobry dodatek do diety z zastrzykiem zdrowego tłuszczu a małej ilości węglowodanów. – zamiennik dżemu/past czekoladowych. 
płatki owsiane górskie Najlepiej spożywać krótko gotowane – lepszy zamiennik płatków śniadaniowych. 
ryż brązowy Idealny zamiennik dla białego ryżu, który powoduje skoki insuliny.  
kasza bulgur Nie powoduje skoków cukru w porównaniu do makaronu. Zawiera dużo błonnika oraz witamin.  
kasza gryczana 
komosa ryżowa Błonnik zawarty w komosie poprawia perystaltykę jelit i obniża poziom cukru we krwi. 

Źródła:  

Nowakowski, Andrzej. „Epidemiologia cukrzycy.” Diabetologia Praktyczna 3.4 (2002): 181-185. 

Szewczyk, Alicja, et al. „Ocena sposobu żywienia osób chorujących na cukrzycę typu 1 i 2.” Probl Hig Epidemiol 92.2 (2011): 267-271. 

diabetyk24.pl

Co powoduje największe emisje CO2? Wiadomo – spalanie paliw kopalnych, transport, przemysł ciężki, produkcja rolna… Okazuje się, że niedocenianym źródłem emisji jest Internet. Według niektórych szacunków odpowiada on za 4% globalnych emisji – więcej niż przemysł lotniczy.

Marta
Tomek

Marta Janek & Tomasz Kuliś – Na Gramy Łódź

Nawet nasza najmniejsza aktywność w Internecie pozostawia po sobie ślad węglowy. Wpisanie jednego hasła do przeglądarki emituje 0,2-0,5 gramów CO2. Codziennie ludzie i firmy na całym świecie zużywają mnóstwo prądu i tworzą olbrzymie ilości danych. To z kolei wymaga budowania potężnych serwerowni gdzie te dane są przechowywane… co prowadzi
do dalszego zużycia prądu i surowców.

Co gorsza, większość cyfrowych danych to tak zwane ciemne dane – czyli takie, które
nikomu już nigdy nie będą potrzebne np. stosy starej dokumentacji firmowej.. albo 20 identycznych zdjęć w Twoim telefonie.

Jakie zmiany może wprowadzić indywidualna osoba by zmniejszyć ślad węglowy swojej obecności w Internecie?

1. Jeśli masz możliwość wyboru, zdecyduj się na światłowód.

W transmisji światłowodowej nie występuje promieniowanie elektromagnetyczne, więc tego typu technologia w żaden sposób nie zagraża zdrowiu ani życiu człowieka. Sieci światłowodowe zużywają nawet 17 razy mniej energii niż tradycyjne kable miedziane.
Dzięki wysokiej odporności na zniszczenia, są również bardzo mało awaryjne, co redukuje konieczność dojazdów do miejsc awarii, a finalnie wpływa na redukcję emisji dwutlenku węgla w Regionie. Dzięki dużej oszczędności energii i bezawaryjności, światłowód jest technologią najbardziej efektywną energetycznie, mającą realny wpływ na redukcję emisji gazów cieplarnianych do atmosfery.

2. Zrób porządki w danych

Ślad węglowy każdej wiadomości wynika z nakładów energetycznych, które są niezbędne do jej napisania, wysłania, a na końcu – wyświetlenia i przechowywania. Zrób gruntowne porządki na swojej skrzynce mailowej. Ograniczaj odpowiadanie na e-maile do wszystkich odbiorców – wysyłaj tylko do tych, których odpowiedź może zainteresować. Przejrzyj swoje dane na komputerze i telefonie. Usuń duplikaty zdjęć i inne niepotrzebne rzeczy.

3. Aplikacje

Aplikacje z jednej strony polepszają komfort naszego życia, z drugiej jednak strony ich zbyt częste i nieumiejętne używanie prowadzi do zużycia mnóstwa energii i emisji CO2. Co zrobić by go ograniczyć? Skasuj te, których nie używasz. Zrób porządek na swoich profilach i tablicach społecznościowych. Usuń stare wpisy, wideo i zdjęcia. Zoptymalizuj działanie aplikacji – w
pierwszej kolejności wyłącz działanie aplikacji w tle. Wysyłaj krótkie i treściwe wiadomości. Jeśli nie jest to konieczne, ogranicz przesyłanie filmów.

4. Zamiast Google wypróbuj ekowyszukiwarkę Ecosia…

Niech Google posłuży Ci ostatni raz do wyszukiwania wyszukiwarki Ecosia 🙂 (www.ecosia.org). Jej serwery zasilane są energią odnawialną, a każde wyszukiwanie eliminuje 1 kg CO2 z atmosfery. Ecosia przekazuje także 80% swoich przychodów do organizacji non-profit, zajmujących się sadzeniem drzew w Brazylii, Etiopii, Burkina Faso, Madagaskarze, Malawi,
Tanzanii i Hiszpanii.

Gdy tylko możesz, zamiast wyszukiwać stronę w przeglądarce, wpisz jego adres w pasku adresu przeglądarki, albo korzystaj z zapisanych linków na pasku “ulubione”. Lepszym rozwiązaniem jest również Firefox, który zawiera specjalne wtyczki, które blokują śledzące skrypty, więc automatycznie zmniejszają ilość przesyłanych danych.

5. WI-FI lepsze niż sieć 4G

W miarę możliwości korzystaj z wi‑fi zamiast sieci 4G/5G. Ilość energii konsumowana przez wi‑fi jest sześć razy mniejsza niż w przypadku podłączenia do sieci. Ale nie zapominaj że domowa sieć wi-fi pobiera energię nawet, gdy nie ma Cię w domu – wyłącz ją, gdy wychodzisz

No dobrze… czyli cyfryzacja jest zła?

Nie. Każdy kij ma dwa końce. Cyfryzacja w wielu sytuacjach jest korzystniejszym rozwiązaniem dla planety. Choć generując cyfrowe dane emitujemy CO2, równocześnie redukujemy emisje związane z papierowymi dokumentami czy transportem. Załatwianie spraw przez Internet, praca zdalna, edukacja online – dzięki temu ograniczamy dojazdy do biur i szkół, zmniejsza się
poziom smogu w miastach, zużywamy mniej papieru.. Tym niemniej o nasz cyfrowy ślad węglowy należy dbać tak samo jak o ograniczanie konsumpcji materialnej. Dane są cyfrowe, ale produkowany przez nie dwutlenek węgla jest już zupełnie materialny i zabija naszą planetę.

Kilka miesięcy temu Ministerstwo Środowiska i Klimatu, po latach nacisków ekologów, ogłosiło plan wprowadzenia obowiązkowego systemu kaucyjnego w Polsce. Miał on uwzględniać aluminiowe puszki, wielorazowe szklane butelki, a także jednorazowe opakowania szklane – butelki bezzwrotne po piwie i tzw. “małpki”. Małpek konsumujemy w Polsce aż 2 miliony dziennie. Za przyniesienie takiej pustej buteleczki, np. podniesionej z trawnika, do dowolnego sklepu, mieliśmy otrzymać kilkadziesiąt groszy. Ekolodzy byli przeszczęśliwi – nasze parki i lasy szybko stałyby się czystsze, a buteleczki trafiłyby do ponownego użycia.

Niestety, w tym tygodniu Ministerstwo opublikowało projekt ustawy wprowadzającej system kaucyjny, w którym “małpek” już nie ma. Powód? Jak oznajmia Ministerstwo, “sklepy nie mają możliwości składowania jednorazowych opakowań szklanych, ponadto ich zbiórka jest już w Polsce na wysokim poziomie”. Zdaniem ekspertów to duży błąd.

Rekordowe ilości metanu trafiły do atmosfery wskutek uszkodzenia gazociągu Nord Stream 1 i Nord Stream 2 na dnie Bałtyku. Będzie to miało istotny i zauważalny wpływ na klimat naszej planety w najbliższych dekadach. Do atmosfery trafiło około 500 tysięcy ton metanu. Wpływ tego gazu na efekt cieplarniany jest kilkadziesiąt razy większy niż CO2, więc w przeliczeniu to tak jakby do atmosfery trafiło 15 milionów ton CO2. Ile to jest? To tyle co jedna trzecia rocznej emisji Danii albo zanieczyszczenie powstałe przez 10 mln samochodów w ciągu roku. Wycieki już ustały, o wywołanie uszkodzeń gazociągów podejrzewana jest Rosja.

Czy Twoja świeczka Cię truje?

Idzie jesień, wieczory coraz dłuższe, dla umilenia atmosfery czasem palimy świeczki. Te klasyczne zrobione są z parafiny, substancji pochodzącej z odpadów ropy naftowej. Niestety, przy jej spalaniu wydzielana jest cała masa rakotwórczych substancji, na przykład toluen, benzen czy formaldehyd. Palenie takich świec powoduje bóle głowy, zwiększa ryzyko powstania nowotworów, problemów z układem nerwowym i oddechowym. W większości sklepów dostępne są tylko świece parafinowe gdyż są one tańsze – co skłania ludzi do zakupów… i trucia się nimi w domu.

Alternatywą są świece sojowe czy rzepakowe. Są w pełni bezpieczne dla naszego zdrowia. Wzbogacone o naturalne olejki eteryczne przepięknie pachną. Co ciekawe, dodatkową zaletą jest to, że palą się nawet 2 razy dłużej niż parafinowe. 

W Na Gramy dostaniecie cudowne świece sojowe od:

Naturologia to mała rodzinna manufaktura, która moim zdaniem zdecydowanie zasługuje na większą uwagę. Dawno temu z tej manufaktury miałam przyjemność używać szamponów w kostce, z których do dziś jestem zadowolona i lubię do nich powracać od czasu do czasu. Teraz przyszedł czas na odżywki do włosów. Naturologia ma w swojej ofercie trzy rodzaje odżywek w kostce: emolientowo-nawilżająca, proteinowa oraz uniwersalna. W ogóle świetny pomysł na podział odżywek w kostce pod kątem pielęgnacji PEH (proteiny, emolienty, humektanty). Od kilku miesięcy wszystkie wymienione odżywki goszczą w mojej łazience i wyrobiłam sobie o nich solidną opinię.

Odżywki mają kształt kwadratowy o zaokrąglonych brzegach. Bardzo wygodnie się ich używa, mieszczą się bez problemu w dłoni. Nie wypadają mi z rąk podczas używania, co często mi się zdarza przy odżywkach o okrągłym kształcie. Odżywki możecie kupić w puszkach aluminiowych lub w papierowym opakowaniu. Tak jak wcześniej wspomniałam, marka oferuje nam trzy rodzaje odżywek.

Uniwersalna odżywka w kostce Grapefruit Mandarynka

Odżywka uniwersalna zawiera w sobie olej makadamia, olej rycynowy oraz masło kakaowe. Oprócz tego stałym elementem każdej odżywki jest alkohol cetearylowy (bezpieczny emolient, alkohol tłuszczowy) oraz BTMS (Behentrimonium Methosulfate, składnik kondycjonujący – nawilża, zmiękcza, wygładza i nabłyszcza). Z pozostałych składników zostaje nam gliceryna (oczywiście działa nawilżająco i zapobiega utracie wody) oraz proteiny łubiny (na skórę głowy łubina ma wiele zalet, natomiast tutaj pełni funkcję budulca włosów).

INCI: Cetearyl Alcohol (alkohol cetearylowy – emolient), Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter (masło kakaowe), Behentrimonium Methosulfate (surfaktant pozyskiwany z oleju rzepakowego – kondycjonuje włosy), Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy), Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej macadamia), Glycerin (gliceryna), Oryza Sativa Bran Wax (wosk ryżowy), Aqua (woda), Citrus Grandis Peel Oil, Citrus Reticulata Peel Oil, Hydrolyzed Lupine Protein (proteiny łubiny), Limonene

Emolientowo-nawilżająca odżywka w kostce Granat

Jedyna odżywka w kostce, która nie zawiera w składzie protein. Za to mamy z emolientów: olej z kiełków pszenicy, olej konopny, masło kakaowe; natomiast z humektantów: pantenol oraz glicerynę. Oprócz tego stałym elementem każdej odżywki jest alkohol cetearylowy (bezpieczny emolient, alkohol tłuszczowy) oraz BTMS (Behentrimonium Methosulfate, składnik kondycjonujący – nawilża, zmiękcza, wygładza i nabłyszcza).

INCI: Cetearyl Alcohol (alkohol cetearylowy), Behentrimonium Methosulfate (surfaktant pozyskiwany z oleju rzepakowego – kondycjonuje włosy), Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe), Tritium Vulgare Germ Oil (olej z kiełków pszenicy). Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil (olej konopny), Oryza Sativa Bran Wax (wosk ryżowy), Glycerin (gliceryna), Panthenol (pantenol), Aqua (woda), Parfum (kompozycja zapachowa).

Proteinowa odżywka w kostce Magnolia Pomarańcza

Odżywka proteinowa zawiera oczywiście proteiny – z kukurydzy, soi i pszenicy. Mają za zadanie wypełnić ubytki w naszych włosach, stanowią cegiełki dla budulca włosa. Mamy w składzie również olej awokado, masło kakaowe, glicerynę, olejek eteryczny pomarańczy oraz zapach magnolia. Oprócz tego stałym elementem każdej odżywki jest alkohol cetearylowy (bezpieczny emolient, alkohol tłuszczowy) oraz BTMS (Behentrimonium Methosulfate, składnik kondycjonujący – nawilża, zmiękcza, wygładza i nabłyszcza).

INCI: Cetearyl Alcohol (alkohol cetearylowy), Behentrimonium Methosulfate (surfaktant pozyskiwany z oleju rzepakowego – kondycjonuje włosy), Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe), Persea Gratissima Oil, (olej awokado), Hydrolyzed Corn Protein & Hydrolyzed Wheat Protein &Hydrolyzed Soy Protein (proteiny kukurydzy, soi i pszenicy), Oryza Sativa Bran Wax (wosk ryżowy), Glycerin (gliceryna), Aqua (woda)Parfum (kompozycja zapachowa).

Od ogółu do szczegółu, czyli dlaczego te odżywki są tak dobre!

Nie trzeba długo pocierać tymi kostkami, żeby zaczęły się rozpuszczać i zostawać nam na dłoniach. Co więcej, przy nakładaniu, odżywki dają poślizg na włosach przez co bardzo przyjemnie się je nakłada a o ten komfort użytkowania jest jednak bardzo ciężko w tego typu produktach. Naprawdę wow, zdecydowanie pod względem użytkowania najlepsze odżywki w kostce jakie miałam! Są świetne dla osób początkujących, które wcześniej styczności z takimi produktami nie miały.

Jeśli chodzi o samo działanie na włosach. Spełniają swoją funkcję. Proteinowa pięknie wydobywa skręt moich włosów, uniwersalna potrafi zastąpić pozostałe dwie odżywki a emolientowo-humektantowa najlepiej sobie radzi z pozostawieniem włosów błyszczących i miękkich w dotyku. Jednak kocham je wszystkie i świetnie się uzupełniają w pielęgnacji. Jednak jest małe „ale”, właściwie nie dotyczy to tylko tych odżywek tylko wszystkich jakie kiedykolwiek testowałam. Otóż po kilku aplikacjach mam wrażenie, że moim włosom przyda się treściwsza maska, żeby je trochę dociążyć. Moje włosy kochają emolienty, dlatego najczęściej mam jeszcze w zapasie odżywkę w szklanym opakowaniu, żeby raz na kilka myć zafundować włosom porządne dociążenie. Nie musi być to konieczne u każdego, natomiast u mnie taki system póki co sprawdza się najlepiej.

Jeśli szukacie swojej pierwszej odżywki w kostce i nie wiecie co wybrać, zdecydowanie kierunek Naturologia. Jeśli macie „skromniejszą pielęgnację” wystarczy uniwersalna, jeśli zwracacie uwagę na proteinowo-emolientowo-humektantową równowagę i macie rozbudowaną pielęgnację włosów, wybierzcie emolientowo-nawilżającą oraz proteinową.

Znacie już te odżywki? Podzielcie się swoim zdaniem w komentarzu!

Reklamy wielkich koncernów pełne są zielonych deklaracji – firmy obiecują redukcję plastiku w opakowaniach, zwiększenie udziału materiałów z recyklingu czy ograniczenie śladu węglowego. Ile z tych deklaracji jest w praktyce realizowana? Niewiele. Zdaniem niemieckich dziennikarzy z Deutsche Welle zaledwie jedna trzecia – do takich wniosków doszli po analizie 98 deklaracji firm spożywczych w ostatnich 20 latach. Przykładowo koncern Danone w 2008 r. ogłosił, że za rok jego butelki w 50% będą pochodzić z recyklingu. Tymczasem… po roku zmniejszono ten cel do 20-30%. Gdy i tego celu znowu nie udało się zrealizować, temat po prostu przemilczano. Strzeżmy się przed zielonym marketingiem i pustymi obietnicami koncernów.

Dla wielu osób szampon w kostce to zupełna nowość, choć produkt ten zyskał już w Polsce dużą popularność i można go spotkać w praktycznie każdej drogerii czy sklepie zero waste. Przestawiając się z tradycyjnego płynnego szamponu na kostkę, zużywamy mniej plastiku, wody i energii. Nie jest to zwykła kostka mydła, tylko szampon z prawdziwego zdarzenia, zawierający specjalne substancje myjące i spieniające, dzięki czemu świetnie się pieni. Kostka zajmuje mało miejsca, idealnie sprawdza się zarówno w domu, jak i w podróży. Nie jest to płyn, więc możemy ją zabrać na pokład samolotu, nie rozleje nam się też w kosmetyczce. Używanie szamponu w kostce to łatwizna – wystarczy, że rozmydlimy kostkę w dłoniach i powstałą pianą umyjemy skórę głowy.

Koniecznie sprawdźcie nasz artykuł o tym, jak wybrać idealny szampon w kostce dla siebie!

Szacowanie ile produktu potrzebujemy

Jedna łyżeczka to około 5g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

Jedna łyżka to około 15g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.

Jedna szklanka to około 250g

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.